czwartek, 19 maja 2011

Jak różnica w marży wpływa na koszt kredytu hipotecznego?

Jak różnica w marży wpływa na koszt kredytu hipotecznego?

Autorem artykułu jest Tomasz Szopiński



W ostatnim czasie obserwujemy zaostrzenie polityki kredytowej w zakresie kredytów hipotecznych oferowanych przez banki. Jeszcze niedawno można było otrzymać kredyt hipoteczny z marżą na poziomie 1 %. Obecnie banki oferują marże na poziomie około 3 %.

Czynnikiem wpływającym na wielkość marży może być wielkość kwoty kredytu, wkład własny kredytobiorcy, stopień powiązania klienta z bankiem (np. posiadanie złotego konta może wpływać na zmniejszenie marży kredytu). Oprocentowanie składa się z dwóch części stopy bazowej niezależnej od banku z reguły ustalanej na podstawie wskaźnika WIBOR lub LIBOR oraz marży banku.

Zobaczmy jak wzrost marży wpłynął na koszt oraz raty kredytu. Rozpatrzmy dwa warianty.
Przyjmujemy następujące założenia. Zarówno w pierwszym oraz w drugim przypadku: WIBOR 3 miesięczny na poziomie 4,69 %, wnioskujemy o kwotę 200 000 zł, kredyt na 30 lat, raty równe, kapitalizacja miesięczna. W pierwszym przypadku marża banku wynosi 1 %, natomiast w drugim wynosi 3 %. Całkowite oprocentowanie kredytu w pierwszym oraz drugim przypadku wynoszą odpowiednio.

1. WIBOR 3M 4,69 % + marża 3 % = 7,69 %
2. WIBOR 3M 4,69 % + marża 1 % = 5,69 %

Obliczając wysokość raty przy marży na poziomie 3 % przy pozostałych warunkach niezmienionych otrzymujemy wysokość miesięcznej raty na poziomie
1424,54 zł. Koszt kredytu wynosi 512 834,76 zł, natomiast odsetki wynoszą 312 834,76 zł.

Natomiast obliczając wysokość raty przy pomocy kalkulatora kredytowego dostępnego w sieci przy marży równej 1 % otrzymujemy dla wnioskowanej kwoty ratę na poziomie
1159,53 zł. Całkowity koszt kredytu wynosi 417 432,15 zł natomiast odsetki wynoszą
217 432,15 zł.

Tak więc różnica marży o 2 % przy innych warunkach niezmienionych spowodowała, że dla takiej samej wnioskowanej kwoty obecnie rata kredytu byłaby wyższa o prawie 300 zł, natomiast całkowity koszt kredytu byłby wyższy o prawie 100 000 zł.

---

Tomasz Szopiński jest autorem ebooka dotyczącego inwestowania w nieruchomości Immoclick.pl

KupNiedrogo.pl -dodaj bezpłatne ogłoszenie o sprzedaży nieruchomości


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Domy Poznań

Domy Poznań

Autorem artykułu jest Radosław Witek



Domy w Poznaniu i pod Poznaniem są chętnie budowane i kupowane z wielu względów. Budują je firmy developerskie z okolic Poznania. Banki chętnie udzielają kredytów na budowę.

Domy w Poznaniu i pod Poznaniem są chętnie budowane i kupowane z wielu względów. Budują je firmy developerskie. Banki chętnie udzielają kredytów na budowę.

Poznań jest obecnie jednym z najważniejszych węzłów kolejowych w Polsce. Istnieje tu Zakład Taboru Poznań i Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego. Można dojechać do wszystkich miast liczących powyżej 100 tys. mieszkańców w Polsce oraz wielu mniejszych. Przez Poznań przejeżdżają pociągi międzynarodowe, m.in. do Pragi, Berlina czy Kijowa. W mieście znajduje się 16 stacji i przystanków kolejowych. Są to: Poznań Główny, Poznań Wola, Poznań Dębiec, Poznań Wschód, Poznań Dębina, Poznań Garbary, Poznań Antoninek, Poznań Górczyn, Poznań Karolin, Poznań Junikowo, Poznań Krzesiny, Poznań Starołęka, Poznań Strzeszyn, Poznań Franowo, Poznań Kobylepole, Poznań Kiekrz. W Poznaniu istnieje Muzeum Ratownictwa Kolejowego, które jest jedynym takim w Polsce.

Miasto podzielone jest na 5 dzielnic posiadających część instytucji gminnych (Stare Miasto, Nowe Miasto, Jeżyce, Grunwald, Wilda). Każda dzielnica obejmuje kilkadziesiąt osiedli samorządowych, a ich samorządy pełnią jedynie funkcję pomocniczą. Coraz więcej w okolicach Poznania buduje się domów szeregowych Poznań

Położenie miasta wynika z warunków geograficznych. Znajduje się ono w dolinie Bogdanki oraz Cybiny i Głównej. Stanowi to najdogodniejszą drogę ze wschodu na zachód umożliwiając w przeszłości łagodnie zejść na dno Warty, która w tym miejscu dzieląc się na wiele odnóg tworzyła bród. Wraz z rozwojem miasta niwelowano różnice wysokości względnych zasypując obniżenia terenu materiałem z wzniesień.

Domy Poznań - to inwestycje deweloperów w okolicach Poznania.

Poznań to stolica Wielkopolski jedno z najstarszych i największych polskich miast (piąte pod względem ludności, szóste pod względem powierzchni), położone nad rzeką Wartą.
Jest to duży ośrodek akademicki. Działa w nim osiem państwowych szkół wyższych (w tym 4 uniwersytety) i siedemnaście uczelni prywatnych, kształcących łącznie blisko 142 tys. studentów. Spory jest wskaźnik studentów - na 1000 mieszkańców przypada 221 studentów. Z tego powodu wśród dużych polskich miast Poznań zajmuje pod tym względem pierwsze miejsce.

Miasto zostało silnie powiązane komunikacyjnie i ekonomicznie z otaczającymi je gminami powiatu poznańskiego tworzącymi aglomerację poznańską (ze wspólną infrastrukturą np. wodociągami)
Firmy budowlane chętnie inwestują i budują domy w Poznaniu oraz okolicach. Liczne banki działające w Poznaniu udzielają kredytów dla inwestorów. Atrakcyjne położenie skłania inwestorów do budowy domów w Poznaniu i pod Poznaniem.

Dobrze zorganizowana jest komunikacja. Poznańska komunikacja miejska wyróżnia się prowadzeniem mobilnego systemu informacji o rozkładzie jazdy, który jest dostępny także dla osób niewidomych i słabo widzących.

Miasto jest stolicą województwa wielkopolskiego, a także siedzibą władz powiatu poznańskiego. W Poznaniu znajduje się 20 placówek konsularnych. Poznań należy do Związku Miast Polskich

---

http://www.poznan-nieruchomosci.info


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nieruchomości w Bułgarii

Nieruchomości w Bułgarii

Autorem artykułu jest Krzysztof Florek



Obecnie większość osób szukających ofert zakupu nieruchomości w Bułgarii myśli raczej o tzw. „domu wakacyjnym” lub wręcz miejscu, do którego chce się przeprowadzić na stałe np. po osiągnięciu wieku emerytalnego. Jeszcze do niedawna sytuacja była zgoła inna i bułgarski rynek nieruchomości przyciągał raczej ludzi szukających krótkoterminowej inwestycji.
Obecnie większość osób szukających ofert zakupu nieruchomości w Bułgarii myśli raczej o tzw. „domu wakacyjnym” lub wręcz miejscu, do którego chce się przeprowadzić na stałe np. po osiągnięciu wieku emerytalnego. Jeszcze do niedawna sytuacja była zgoła inna i bułgarski rynek nieruchomości przyciągał raczej ludzi szukających krótkoterminowej inwestycji. Mamy więc do czynienia ze znaczną zmianą trendu na bułgarskim rynku nieruchomości wakacyjnych. Wiele wskazuje na to, że spora grupa inwestorów kupowała apartamenty w Bułgarii po cenach zbyt wygórowanych i dziś można nieruchomości o podobnym standardzie kupić często o 15-20% taniej. Gdzie więc szukać nieruchomości charakteryzujących się dobrym stosunkiem jakości do ceny? Gdzie szukać perełek, które będą służyły właścicielowi jako wspaniała odskocznia od życia codziennego, przy okazji generując doskonałe zwroty z tytułu wynajmu?

Przerost podaży nad popytem na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego oraz w kurortach górskich wpędził wielu deweloperów w niemałe kłopoty powodując, że niektórzy mają problemy z ukończeniem rozpoczętych projektów. Między innymi z tego powodu ceny w tych regionach spadły i być może będą spadać jeszcze przez jakiś czas. Inne regiony, takie jak na przykład Veliko Tyrnowo, bardzo popularne wśród inwestorów brytyjskich w ciągu ostatnich kilku lat, doświadczyły olbrzymiego „pompowania” cen i, mimo że są naprawdę piękne, obecnie wydają się zbyt drogie, a ponadto są niezbyt dogodnie położone w stosunku do międzynarodowych lotnisk. Z kolei regiony takie jak Elhovo i Yambol doświadczyły ogromnego zainteresowania ze strony zagranicznych inwestorów głównie ze względu na niesamowicie niskie ceny. Wielu pośredników reklamowało te regiony jako jedyne w Europie gdzie nieruchomość można kupić za tak małe pieniądze, że można za nią zapłacić... kartą kredytową. Ceny rzeczywiście były i są tutaj nadal niskie, ale nie należy zapominać, że są to biedne, rolnicze regiony Bułgarii.


Osoby szukające nieruchomości dla siebie stawiają zarówno na jakość jak i dobrą lokalizację. Szukają one nieruchomości, które mogłyby stać się ich własnym domem. Ten typ kupujących to inwestorzy długoterminowi, którzy szukają kawałka prawdziwej Bułgarii i nie robią tego w miejscach gdzie inwestorzy zagraniczni zdążyli już napompować ceny. Z drugiej jednak strony szukają oni lokalizacji gdzie nieruchomości utrzymały swoją wartość mimo obecnego kryzysu.

Najważniejsze i najbardziej kosmopolityczne miasta Bułgarii takie jak Sofia i Warna pozostają oczywiście dobrym wyborem dla osób szukających dobrych nieruchomości miejskich. Jedak osoby, które szukają nieco bardziej oryginalnego bułgarskiego doświadczenia, powinny odstawić bułgarskie miasta, słońce i kurorty narciarskie i pomyśleć o nowym trendzie jakim są doskonałej jakości nieruchomości wiejskie w odległości zaledwie 90 minut jazdy od międzynarodowego lotniska. Mamy tutaj do czynienia z połączeniem ekscytującego położenia, doskonałej jakości i oryginalnego stylu architektonicznego.

Takie właśnie szykowne nieruchomości mają szansę stać się najbardziej poszukiwanymi na rynku bułgarskim w latach 2009 i 2010. Jest to coś dla osób, które szukają domu wakacyjnego lub miejsca do przeprowadzenia się na stałe. Doskonały wybór ze względu na dużą wartość jako potencjalna inwestycja długoterminowa.

Według gazety Quest Bulgaria regionem, który posiada odpowiedni potencjał do tego typu inwestycji jest region Sliven / Burgas w południowo-wschodniej części Bułgarii.

Otoczona zapierającymi dech w piersiach wiejskimi krajobrazami, okolica ta znajduje się na skraju pasma górskiego Stara Planina niedaleko największego miasta południowego wybrzeża Bułgarii, Burgas. Ukryta w ramionach Gór Sliven charakteryzuje się pięknem natury i stanowi nowy skarb dla całego regionu południowego wybrzeża Morza Czarnego.

Znaleźć tutaj można wiele dobrze rozwiniętych wiosek. Dwie najbardziej znane to Kotel i Jervana, które oferują dobrą jakość życia będąc jednocześnie w odległości ok. godziny jazdy od lotniska w Burgas i wybrzeża. Średnie ceny nieruchomości w tym regionie wynoszą ok. 40,000 do 50,000 euro.

Burgas i południowe wybrzeże Morza Czarnego zawsze było preferowane przez wielu Bułgarów, którzy często przedkładają je nad wybrzeże północne, twierdząc, że południe jest bardziej przyjazne i zachowało więcej naturalnego piękna.

Kupowanie nieruchomości tam gdzie robi to również ludność lokalna jest zawsze dobrym pomysłem, ponieważ po pierwsze ceny są bardziej przystępne, a po drugie nie mamy tam do czynienia z aż tak dużymi spadkami podczas kryzysu. Kolejnym kluczem przy wyborze lokalizacji dla nieruchomości wakacyjnej jest oczywiście ilość odwiedzających okolicę turystów. Wioski w opisywanym tutaj rejonie są w większości prawnie chronione ze względu na wartość historyczną i architektoniczną. Dzięki temu przyciągają tysiące turystów, a ich styl musi zostać zachowany. Większość kupujących zdaje sobie sprawę, że tego typu oryginalnych nieruchomości nie będzie przybywać i właśnie w związku z niską podażą ceny będą rosnąć.

Ze względu na opisane czynniki szansa na znalezienie nadzwyczaj dobrych „okazji” jest w tej okolicy znikoma. Nie ma większego sensu szukanie tanich ofert ponieważ ten rynek nie powstał na bazie olbrzymiej ilości kredytów. Nieruchomości są tutaj w zdecydowanej większości własnością Bułgarów i nie są obciążone kredytami. Wiele z nich zostało zresztą zakupionych przez bogatych obywateli Bułgarii właśnie jako wakacyjne domy na lato.

Mimo to łatwo zauważyć, że ceny są tutaj znacznie niższe niż w typowych kurortach, podczas gdy architektura i standard domów są doskonałe, dzięki czemu tutejsze nieruchomości prezentują doskonały stosunek jakości do ceny.

Nic nie pobije uroku posiadania oryginalnej nieruchomości w chronionej bułgarskiej wiosce, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnymi wygodami!

WakacyjnyWynajem.pl - tanie noclegi

---

WakacyjnyWynajem.pl - tanie noclegi


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

4 porady na co zwracać uwagę przy kupnie mieszkania

4 porady na co zwracać uwagę przy kupnie mieszkania

Autorem artykułu jest Radosław Witek



4 porady jak dobrze sprzedać mieszkanie. Jeśli chcesz sprzedać, dom mieszkanie zapraszamy do przeczytania praktycznych porad jak to zrobić. Ulga meldunkowa obowiązuje od początku 2007 r. Prawo do niej mają osoby, które były zameldowane w sprzedawanym lokalu lub budynku co najmniej 12 miesięcy.

Sprzedaż mieszkań 4 praktyczne porady.

Ulgi przy sprzedaży mieszkań

Ulga meldunkowa obowiązuje od początku 2007 r. Prawo do niej mają osoby, które były zameldowane w sprzedawanym lokalu lub budynku co najmniej 12 miesięcy. Wówczas dochód ze sprzedaży jest wolny od podatku PIT.

Przeznacz pieniądze z mieszkania na sprzedaż, na nowe mieszkanie aby uniknąć podatku

Sprzedając nieruchomości nabyte po 31.12.2008 r. można skorzystać ze zwolnienia od podatku – o ile pieniądze ze sprzedaży przeznaczymy na inne cele mieszkaniowe.

Na co można przeznaczyć pieniądze ze sprzedaży mieszkania aby zwolnić się od podatku

Definicja inwestycji zwalniających od podatku znajduje się w art. 21 ust. 5 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych w skład której wchodzi:

1. Nabycie lokalu mieszkalnego, budynku stanowiącego odrębną nieruchomość lub, także na nabycie gruntu, lub jego użytkowania wieczystego związanych z tym lokalem.

2. Kupno gruntu pod budowę budynki pod zamieszkanie lub udziału w takim gruncie(działce), domy Poznań czy prawa użytkowania wieczystego takiego gruntu lub udziału w takim prawie, w tym również z rozpoczętą budową budynku mieszkalnego,

3. Rozbudowę, przebudowę, remont lub przyłączenie na cele mieszkalne własnego budynku niemieszkalnego, jego części, własnego lokalu mieszkalnego lub niezamieszkałego, własnego pomieszczenia niemieszkalnego.

Mieszkanie w spadku

Jeśli mieszkanie od babci, dziadka kogoś z rodziny zostało darowane do końca 2006 r., to nie będzie podatkowego obciążenia. Do sprzedaży takiego budynku mają bowiem zastosowanie stare przepisy, a one zwalniają od podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) dochód ze sprzedaży mieszkania otrzymanego w drodze darowizny. Problem może dotyczyć innego podatku, tj. od spadków i darowizn. Warunkiem korzystania z tej ulgi jest zamieszkiwanie przez pięć lat w darowanym mieszkaniu. Podatek od darowizny wyniósłby 7 proc. od nadwyżki ponad 20 556 zł.

---

Mieszkania na sprzedaż Poznań


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Polski rynek centrów handlowych w II kwartale 2009

Polski rynek centrów handlowych w II kwartale 2009

Autorem artykułu jest Cushman & Wakefield



Firma Cushman & Wakefield opublikowała kwartalny raport dotyczący rynku centrów handlowych w Polsce w II kwartale 2009 roku.

II kwartał 2009 roku był na polskim rynku centrów handlowych czasem renegocjowania warunków z instytucjami finansowymi, poszukiwania inwestorów strategicznych i wprowadzania programów naprawczych. Pozytywnym zjawiskiem obserwowanym w minionym kwartale było powolne odblokowywanie procesów decyzyjnych zarówno po stronie deweloperów jak i najemców spowodowane w znacznej mierze optymistycznymi sygnałami dotyczącymi stanu polskiej gospodarki i poziomu sprzedaży detalicznej. Jednak poważną barierą dla rozwoju rynku centrów handlowych w Polsce pozostaje znaczące ograniczenie dostępu do źródeł finansowania.

TRENDY W PODAŻY

W II kwartale 2009 roku oddano do użytku około 154.000 m² powierzchni centrów handlowych, wielkość zbliżoną do tej, która dotarła na rynek w I kwartale br. Do największych wydarzeń w minionym kwartale należało ukończenie Renoma Wrocław i Cuprum Arena Lubin. Oddawane obecnie obiekty są różnorodne zarówno pod względem lokalizacji (duże, średnie i małe miasta) oraz charakteru (obiekty śródmiejskie, dzielnicowe i podmiejskie). Jednocześnie sygnały o wstrzymanych/opóźnionych budowach wskazują na możliwe przesunięcie części planowanych w 2009 roku otwarć na rok kolejny.

TRENDY W POPYCIE

Wydarzeniem II kwartału 2009 roku na polskim rynku nieruchomości stało się otwarcie pierwszej kawiarni sieci Starbucks, w Warszawie, przy Nowym Świecie. Sytuacja na rynku najmu w sektorze centrów handlowych jest w chwili obecnej niezwykle dynamiczna. Z jednej strony decyzje o lokalizacji nowych sklepów podejmowane są z dużą ostrożnością, strategie ekspansji i formaty sklepów podlegają modyfikacji, renegocjowane są warunki najmu i wprowadzane na szerszą skalę zachęty. Z drugiej strony obserwujemy zjawiska nowych wejść na rynek, konsolidacji i przejęć. Obserwujemy także powstawanie rynku wtórnego najmu powierzchni w centrach handlowych; kilka sieci poszukuje podnajemców na swoje lokale.

PROGNOZA

W końcu II kwartału 2009 w budowie pozostawało około 890.000 m² powierzchni centrów handlowych, które trafią na rynek w latach 2009-2011. Jednocześnie około 250.000 m² powierzchni oczekuje na decyzje o wznowieniu budowy. Realizacja kolejnych inwestycji na polskim rynku związana jest ściśle z dostępem deweloperów do finansowania i kondycją rynku najmu. Handlowy rynek inwestycyjny wykazuje pierwsze oznaki ożywienia a popyt skoncentrowany jest głównie wokół wolnostojących sklepów spożywczych i sklepów z materiałami budowlanymi, które sprzedawane w pakietach stanowią ciekawą i bezpieczną alternatywę dla inwestorów instytucjonalnych.


Cushman & Wakefield

---

Cushman & Wakefield


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Gwałtowny wzrost inwestycji w londyńskie nieruchomości komercyjne ze strony nabywców zagranicznych

Gwałtowny wzrost inwestycji w londyńskie nieruchomości komercyjne ze strony nabywców zagranicznych

Autorem artykułu jest Cushman & Wakefield



Rynek inwestycji w nieruchomości w Londynie Centralnym będzie jednym z pierwszych w Europie, który wejdzie na drogę ożywienia - prognozuje firma Cushman & Wakefield.

Oczekuje się, że rynek inwestycji w nieruchomości w Londynie Centralnym będzie jednym z pierwszych w Europie, który wejdzie na drogę ożywienia. Wzrost aktywności w tym sektorze dowodzi, że zagraniczni inwestorzy dostrzegają wartość fundamentalną nieruchomości przy korzystnych stopach zwrotu. Wydany właśnie miesięczny raport dotyczący wysokości stóp kapitalizacji firmy Cushman & Wakefield’s pokazuje także, że koszt pieniądza wywiera presję na stopy kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości w londyńskiej dzielnicy City.

Największy wzrost aktywności odnotowano na rynku w dzielnicy West End, gdzie zainwestowano 733 miliony funtów brytyjskich, co stanowi wzrost o 250% w stosunku do wyniku z pierwszego kwartału (207 milionów funtów brytyjskich). Jest to wielkość nadal niższa od łącznej sumy inwestycji z drugiego kwartału 2008 r., wynoszącej 928 milionów funtów brytyjskich. Średnia wartość transakcji jednostkowej to 23,6 miliona funtów, co oznacza wzrost z poziomu 14,7 miliona funtów z pierwszego kwartału. Dominującą grupę na rynku stanowili zagraniczni nabywcy prywatni, na których przypadło 38% inwestycji. Kolejną grupę z 22% udziałem stanowiły fundusze zagraniczne. Najbardziej znaczące transakcje to nabycie za 115 milionów funtów budynku biurowego przy 2-4 Triton Square, N1 w Londynie, przez bank Abbey, który dotąd był jego najemcą, oraz nabycie budynku Belvedere House przy 27 Knightsbridge, który po emocjonującej licytacji wśród zagranicznych inwestorów został w końcu sprzedany za 59,5 miliona funtów zagranicznemu nabywcy prywatnemu.

Clive Bull, szef działu Inwestycji w Londynie Centralnym oraz partner w firmie Cushman & Wakefield Grupy Londyńskiej powiedział: “Najbardziej charakterystyczna cecha obecnego rynku to dominacja inwestorów zagranicznych. Ponad 60% transakcji przeprowadzonych w dzielnicy West End zostało dokonanych przez zagraniczne fundusze oraz prywatne organizacje. Zwiększone zainteresowanie wiązało się z przekonaniem, że rynek londyński przedstawia stosunkowo dobrą wartość, dzięki słabnącemu funtowi oraz braku konkurencji ze strony krajowych nabywców kredytowych. Wielu inwestorów nurtuje jednak pytanie, czy zjawisko to jest zapowiedzią ożywienia czy też należy traktować je jako fałszywy alarm. Pozytywne sygnały dochodzące z rynku przemawiają raczej za tym pierwszym: kolejne projekty w dzielnicy West End znajdujące się obecnie poza ofertą, czekające na ostateczne sfinalizowanie opiewają na sumę 275 milionów funtów brytyjskich; podpisano już również umowy sprzedaży nieruchomości na łączną sumę 167 milionów funtów.”

Największa jednostkową transakcją przeprowadzoną w Londynie Centralnym było nabycie przez fundusz Oman Investment Authority 80% udziałów w budynku biurowym przy Bishop’s Square w dzielnicy City, należącym do spółki Hammerson, za sumę 440 milionów funtów (przy stopie kapitalizacji – 7,3). Dzięki tej transakcji całkowita wartość inwestycji w dzielnicy City w drugim kwartale wyniosła 700 milionów funtów, przy czym kolejne 616 milionów funtów to wartość transakcji, które mają zostać wkrótce sfinalizowane. Wynik osiągnięty w drugim kwartale oznacza wzrost o 48% w porównaniu do wyniku z pierwszego kwartału, kiedy to inwestycje opiewały na sumę 472 milionów funtów.

Prawdopodobnie najbardziej znaczącą transakcją przeprowadzoną w dzielnicy City, jest sprzedaż nieruchomości Friary Court, usytuowanej przy 65 Crutched Friars, EC3 za około 42 milionów funtów. Przez cały poprzedni rok budynek ten przy stopie kapitalizacji na poziomie 7,5% nie mógł znaleźć nabywcy. W momencie zawierania transakcji stopa kapitalizacji wynosiła 6,8%, co dowodzi, że w dzielnicy City jako pierwsze zaczną się stabilizować stopy kapitalizacji dotyczące najlepszych nieruchomości.

Bill Tyser, szef działu Inwestycji oraz partner w firmie Cushman & Wakefield Grupy Londyńskiej powiedział: “Rynek nadal rozwija się dwubiegunowo. Główna działalność skupia się wokół najlepszych nieruchomości (charakteryzujących się naturalną niechęcią do ryzyka). Aktywność inwestycyjna jest pobudzana przez fundusze denominowane w euro między innymi niemieckie, francuskie oraz włoskie. Na pozostałym obszarze, obejmującym rynek wtórny, aktywność hamowana jest brakiem odpowiedniego finansowania oraz bardziej ryzykownymi aktywami. Choć nie można mówić o całkowitym braku aktywności, jest ona wyraźnie mniejsza. W drugim kwartale poziom zainteresowania oraz aktywności ze strony inwestorów z Europy wzrósł, co jest wynikiem stosunkowo słabego funta oraz ogólnego przekonania, że stopy kapitalizacji w Londynie, w połączeniu z najniższymi jak dotąd odnotowanymi stopami procentowymi, znajdują się na korzystnym poziomie.”

Cushman & Wakefield

---

Cushman & Wakefield


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak podnieść wartość działki rolnej?

Jak podnieść wartość działki rolnej?

Autorem artykułu jest Bank Ziemi



1. Inwestycje w pobliżu atrakcyjnej nieruchomości
2. Rozbudowanie infrastruktury
3. Uchwalenie planów zagospodarowania przestrzennego
4. Uzyskanie warunków zabudowy
5. Kupno nieruchomości z problemami
6. Moda i wzrost prestiżu danej miejscowości podział na działki

1. Inwestycje w pobliżu atrakcyjnej nieruchomości - kupuj tam gdzie widzisz atrakcyjność. Przed kupnem jakiejkolwiek działki rolnej warto sprawdzić, kto będzie naszym przyszłym sąsiadem, jakie ma plany odnośnie własnych gruntów i w jakim czasie chce zrealizować swoje zamierzenia (uzbrajanie, istniejąca zabudowa). O ile w przypadku osób fizycznych jest to utrudnione, o tyle w przypadku gdy sąsiadem jest Gmina lub Skarb Państwa-dużo więcej informacji można uzyskać z zapisów Studium lub Planu Miejscowego. Jeżeli zapis w tych dokumentach przewiduje zabudowę, wzrost atrakcyjności gruntów sąsiednich wydaje się oczywistością, a w momencie rozpoczęcia budów obiektowych lub infrastrukturalnych (drogi, gaz, prąd, woda, kanalizacja), przyrost tej atrakcyjności jest zwielokrotniony.

Przepisy i władze zmieniają się dosyć często, to co jest dzisiaj nieatrakcyjne, jutro może być super wartościowe. Zawsze trzeba wziąć pod uwagę rozwój infrastruktury. Kiedy nie ma planu miejscowego, pierwsze analizy przeprowadza się na podstawie studium uwarunkowań i zagospodarowania terenu. (Zapis szeroki oznacza, że możemy wnioskować). Jeśli jest plan miejscowy, grunty są objęte automatycznie podatkiem dochodowym, wchodzą opłaty adiacenckie i planistyczne.

2. Rozbudowanie infrastruktury – kupuj tam gdzie są widoki na podłączenie mediów. Rozbudowa infrastruktury jest procesem bardzo rozłożonym w czasie, poprzedzonym każdorazowo przygotowaniem dokumentacji zarówno planistycznej jak i wykonawczej – i może w zależności od tego kto jest inwestorem oraz ile opinii należy uzyskać trwać do kilku lat. Jest to wiariant dla osób zahartowanych w bojach „urzędniczych”, cierpliwych i mających komfort finansowy. Rzecz godna polecenia dla osób charakteryzujących się ww. cechami – gdzie zwrot z zainwestowanego kapitału jest ponad przeciętny.

3. Uchwalenie Planu Miejscowego – inwestuj w gminie gdzie procedury związane z uchwalaniem planu miejscowego są przyjazne. Wariant średnioterminowy w horyzoncie od jednego do półtora roku. Zainicjowanie jednak tego wariantu ma sens, gdy dysponujemy większym areałem gruntu – przynajmniej paru hektarów, media znajdują się blisko i przewidziane jest to w Studium Uwarunkowań i Planowania Przestrzennego Gminy. Minusem jest to, że po uchwaleniu Planu Miejscowego „grozi” opłata planistyczna i adiacencka naliczana przez Gminę, a przez Urząd Skarbowy podatek dochodowy.

4. Uzyskanie warunków zabudowy - najkrótsza droga od działki rolnej do budowlanej. Jest najszybszą formą umożliwiającą zabudowę na ziemi rolnej. Trwa średnio około 3 miesiące. Jednak, aby decyzje o warunkach zabudowy uzyskać trzeba spełnić kilka warunków tj.:
a) co najmniej jedna działka sąsiednia, dostępna z tej samej drogi publicznej jest zabudowana
b) teren ma dostęp do drogi publicznej
c) istniejące lub projektowane uzbrojenie terenu jest wystarczające dla zamierzenia budowlanego
d) teren nie jest objęty ochroną przyrodniczą, konserwatorską, archeologiczną

5. Kupno nieruchomości z problemami - często zdarzają się działki rolne, które mają wielu spadkobierców. Żaden z nich nie może korzystać w pełni z działki, ponieważ zazwyczaj nie mieszkają w tej miejscowości, w której posiadają nieruchomość. Sztuką jest dotrzeć do wszystkich i przekonać ich do sprzedaży swoich udziałów i uzyskanie atrakcyjnej ceny transakcji. Szukaj okazji i ją wykorzystaj.

6. Moda i wzrost prestiżu danej lokalizacji - oprócz naturalnych walorów w postaci lasu, jeziora czy rzeki, często uzależnione jest od tego kto kupił działki rolne w okolicy. Ludzie czują się dowartościowani, kiedy ich sąsiadami są VIP-y tj. muzycy, aktorzy, politycy i wszelkiej maści celebryci. Przykłady: Bukwałd- kupił tu grunty Leszek Balcerowicz
Grunwald - kupił tu działki rolne Aleksander Kwaśniewski
Mojdy - kupili tu działki rolne Drozda i Kora
Podążaj za modą i bądź trendy.

7. Podział na działki - najszybsza droga do szybkiej sprzedaży działki rolnej z największym zwrotem.




---

działki rolne - Bank Ziemi


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Apartamenty w Bułgarii - wynajem

Apartamenty w Bułgarii - wynajem

Autorem artykułu jest Krzysztof Florek



W latach 2007-2008 bułgarski rynek nieruchomości przeżywał prawdziwy boom i cieszył się ogromnym zainteresowaniem inwestorów z wielu krajów, w tym również z Polski. Nasi rodacy preferowali apartamenty w Bułgarii nad Morzem Czarnym w kurortach takich jak Słoneczny Brzeg, Złote Piaski, Aheloy, Primorsko czy Balczik. Inwestorzy z innych krajów...
W latach 2007-2008 bułgarski rynek nieruchomości przeżywał prawdziwy boom i cieszył się ogromnym zainteresowaniem inwestorów z wielu krajów, w tym również z Polski. Nasi rodacy preferowali apartamenty w Bułgarii nad Morzem Czarnym w kurortach takich jak Słoneczny Brzeg, Złote Piaski, Aheloy, Primorsko czy Balczik. Inwestorzy z innych krajów dostrzegali potencjał także w bułgarskich kurortach górskich oraz w stolicy, Sofii. Zdecydowana większość z zakupionych nieruchomości była kupowana z myślą o ich późniejszym wynajmie, ewentualnie szybkim odsprzedaniu. Myślę, że można zaryzykować tezę, iż polscy inwestorzy weszli na bułgarski rynek nieruchomości jako jedni z ostatnich, w momencie gdy najbardziej doświadczeni Brytyjczycy już się z niego wycofywali. Z tego powodu grupa, która myślała o szybkiej sprzedaży z zyskiem, w większości mocno się przeliczyła.

Dzisiaj wielu Polaków posiada apartamenty w Bułgarii i próbuje wynajmować je turystom. Zadanie to nie jest proste, ponieważ Polscy inwestorzy w zdecydowanej większości nie mają doświadczenia w tego typu przedsięwzięciach i próbują przenosić na rynek bułgarski swoje doświadczenia z wynajmu nieruchomości w Polsce. Należy jednak zdać sobie sprawę, że specyfika krótkoterminowego wynajmu nieruchomości wakacyjnych w obcym kraju diametralnie różni się od długoterminowego wynajmu mieszkania w mieście, w którym samemu mieszka się na stałe. Użyłem tego porównania nie bez powodu, ponieważ jak się okazuje wielu inwestorów kupowało apartamenty w Bułgarii na bazie doświadczeń z rynku polskiego, marząc o powtórzeniu tego samego scenariusza i kilkuset procentowych zyskach na przestrzeni 2-3 lat. Jak jednak wspomniałem wcześniej, inwestorzy z naszego kraju w zdecydowanej większości weszli na rynek bułgarski za późno (doświadczeni Brytyjczycy kupowali nieruchomości w Bułgarii na rok, a nawet 2-3 lata przed wejściem Bułgarii do Unii Europejskiej, co nastąpiło w roku 2007) i dziś nie pozostaje im nic innego jak trzymać swoje apartamenty, wynajmować je turystom i liczyć na lepsze czasy.

Czerpanie zysku z wynajmu nieruchomości położonych za granicą, zwłaszcza jeśli mówimy o wynajmie krótkoterminowym nieruchomości wakacyjnych, nie jest jednak prostą sprawą i wymaga sporego zaangażowania. W momencie gdy właściciel nie dysponuje wystarczającą ilością czasu najlepiej zdać się na profesjonalną firmę zarządzającą. Tutaj niestety inwestorzy trafiają na kolejną przeszkodę. Bułgaria, jako rynek stosunkowo młody, nie może pochwalić się dużą ilością dobrych firm zarządzających, które byłyby w stanie zapewnić satysfakcjonujące obłożenie bez żadnej dodatkowej reklamy ze strony samego właściciela. Z tego właśnie powodu właściciele apartamentów wakacyjnych w Bułgarii muszą szukać innych możliwości zmaksymalizowania zysku z wynajmu generowanego przez swoje nieruchomości.

Aby wymowa całego tego tekstu nie była tak negatywna, należy w tym miejscu nadmienić, że w Polsce powoli wykształca się nowy trend w turystyce, który jest swoistym „światełkiem w tunelu” dla osób posiadających apartamenty w Bułgarii. Trend ten to wynajem nieruchomości wakacyjnych bezpośrednio od właściciela. Coraz więcej osób interesują tanie domki na Słowacji, noclegi w Czechach, Hiszpanii, Chorwacji czy właśnie w Bułgarii. Pisze o tym Newsweek w swoim artykule „Wakacje bez biura podróży”. Aby jednak przedsięwzięcie związane z wynajmem apartamentu mogło się powieść, niezbędne jest pełne zaangażowanie ze strony właściciela i, niestety, kolejna inwestycja, tym razem w reklamę. Na szczęście trend, o którym wspomniałem zdecydowanie przybiera na sile. Coraz więcej Polaków rezygnuje z usług biur podróży i planuje swoje wakacje samodzielnie. Ciężko się temu dziwić, ponieważ takie wakacje mogą być w niektórych przypadkach nawet o 40-50% tańsze przy zachowaniu porównywalnego standardu. W internecie powstają nowe portale, takie jak np. WakacyjnyWynajem.pl, na których właściciele apartamentów w Bułgarii mogą się reklamować i dzięki temu zwiększać zyski czerpane z wynajmu. W dalszym ciągu jednak kluczem do sukcesu jest dobra i uczciwa firma zarządzająca, która przejmie wszelkie obowiązki związane z formalnościami takimi jak opłaty za media, sprzątanie, drobne naprawy. Firma taka musi także w profesjonalny sposób przyjmować turystów odwiedzających apartament, najlepiej aby była w stanie zapewnić transfer z lotniska, a jej przedstawiciel odpowiedzialny za przekazanie kluczy (o ile nie są one do odebrania w recepcji) powinien posiadać wiedzę na temat regionu, bezpośredniej okolicy i atrakcji turystycznych. Ideałem byłoby gdyby jeszcze mówił po Polsku, ale bądźmy szczerzy, o ideały w naturze nie łatwo, więc pozostańmy przy języku angielskim jako wymaganym.

Jak wynika z tego tekstu wynajem nieruchomości wakacyjnych to nie „bułka z masłem” i trzeba niestety trochę się napracować, aby nasza nieruchomość zaczęła przynosić rozsądne zyski. Kiedy jednak uda nam się wszystko „dopiąć”, znajdziemy odpowiedzialną firmą zarządzającą i odpowiednio rozreklamujemy nasz apartament, efekty mogą być naprawdę zadowalające. Przy założeniu, że wynajem naszego apartamentu kosztuje średnio 1.000zł tygodniowo (apartament 2 pokojowy dla 4-5 osób), wynajmujemy go przez 5 miesięcy w roku, a nasze obłożenie w tym czasie to 80%, nasz przychód to 16.000zł. Koszty związane z wszelkimi rachunkami i wynagrodzeniem firmy zarządzającej powinny zamknąć się w kwocie 3.000-4.000zł czyli zarabiamy na czysto 12.000-13.000zł. Jeżeli nasz apartament został kupiony za 50.000 euro w 2007-2008 roku kiedy euro kosztowało średnio 3,70zł, nasza inwestycja wyniosła ok. 185.000zł czyli zwrot wynosi ok. 7% rocznie. Oczywiście sprawa wygląda znacznie gorzej gdy nieruchomość była kupowana (lub płaciliśmy za nią) później, gdy euro dynamicznie poszło w górę. To jednak jest już temat na zupełnie inny artykuł.

---

WakacyjnyWynajem.pl - kwatery w Bułgarii


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Ożywienie na rynku nieruchomości komercyjnych na Manhattanie

Ożywienie na rynku nieruchomości komercyjnych na Manhattanie

Autorem artykułu jest Cushman & Wakefield



Dostępna powierzchnia biurowa wzrosła do najwyższego poziomu od 4,5 roku wskutek spowolnienia recesji na rynku powierzchni biurowej na Manhattanie

Dostępna powierzchnia biurowa wzrosła do najwyższego poziomu od 4,5 roku wskutek spowolnienia recesji na rynku powierzchni biurowej na Manhattanie.


• Miesięczna stopa pustostanów utrzymuje się na stabilnym poziomie po raz pierwszy od lutego 2008 r.
• W czerwcu odnotowano duży wzrost aktywności na rynku najmu


Firma Cushman&Wakefield opublikowała półroczny raport dotyczący rynku nieruchomości komercyjnych na Manhattanie, według którego w drugim kwartale 2009 r. osłabło tempo przyrostu zwalnianej powierzchni biurowej na rynku.

Łączny wolumen dostępnej powierzchni na Manhattanie wzrósł do najwyższego poziomu od 4,5 roku, tj. 3,83 mln mkw. Jednak w drugim kwartale 2009 r. na rynek ponownie trafiła powierzchnia rzędu 0,34 mln mkw., tj. o ok. 0,19 mln mkw. mniej niż w pierwszym kwartale 2009 r. (0,53 mln mkw.).

„Nie przewidujemy końca nadpodaży dostępnej powierzchni i malejących czynszów, ale półroczne dane statystyczne napawają nas pewnym optymizmem. Najgorsze już za nami, gdyż tempo recesji zmalało” – powiedział Joseph Harbert, Dyrektor ds. Operacyjnych w New York Metro Region firmy Cushman & Wakefield.

Ogólnie aktywność na rynku najmu była nadal niewielka i w połowie 2009 r. łączny wolumen wyniósł 0,59 mln mkw. W pierwszych dwóch miesiącach kwartału aktywność na tym rynku była ograniczona, ale w czerwcu wynajęto łącznie 0,16 mln mkw., tj. więcej niż w kwietniu i maju razem, odpowiednio 68,6 tys. mkw. i 74,8 tys. mkw.

Czerwiec był w tym kwartale miesiącem o największej aktywności na wszystkich trzech podrynkach: Midtown, Midtown South i Downtown. Największą aktywność w czerwcu 2009 r. odnotowano w Midtown, gdzie wynajęto 0,13 mln mkw., co oznaczało wzrost o 40% w stosunku do 0,09 mln mkw. wynajętych w Midtown w czerwcu 2008 r.

Wobec wzrostu aktywności na rynku najmu i mniejszej ilości powierzchni trafiającej na rynek, również wzrost poziomu pustostanów zaczął spowalniać. W połowie 2009 r. na Manhattanie łączna stopa pustostanów, która obejmuje powierzchnię udostępnianą w kolejnych 6 miesiącach, utrzymała się w stosunku do poprzedniego miesiąca na stabilnym poziomie 10,5%.

Po raz pierwszy od lutego ubiegłego roku nie odnotowano wzrostu w stosunku do poprzedniego miesiąca.

W drugim kwartale łączna stopa pustostanów wzrosła o 0,9 punktów procentowych w porównaniu do wzrostu o 1,6 punktu procentowego w pierwszym kwartale. Łączna stopa dostępnej powierzchni na Manhattanie, która obejmuje powierzchnię dostępną w ciągu kolejnych 12 miesięcy, wzrosła do 11,5% w połowie 2009 r., co oznacza wzrost z poziomu 10,5% odnotowanego pod koniec pierwszego kwartału 2009 r.

Średni czynsz wyjściowy za powierzchnię biurową na Manhattanie obniżył się do 650,48 USD za mkw. w połowie 2009 r., co stanowi spadek o 7,4% z poziomu 702,11 USD za mkw. pod koniec pierwszego kwartału 2009 r. i o 15,9% z poziomu 773,17 USD za mkw. w połowie 2008 r. Średnie czynsze wyjściowe w Midtown - największym i najdroższym podrynku biurowym Manhattanu - obniżyły się o 20,4% z 906,77 USD za mkw. w połowie 2008 r. do 721,66 USD za mkw. w połowie 2009 r. Czynsze efektywne netto, które obejmują dodatkowo odliczenia z tytułu aranżacji powierzchni najemcy oraz inne zniżki, w drugim kwartale spadły nawet jeszcze bardziej.

Ze względu na dalszy spadek średnich czynszów wyjściowych za powierzchnię biurową na Manhattanie różnica pomiędzy czynszami wyjściowymi za powierzchnię dostępną bezpośrednio i powierzchnię podnajmowaną gwałtownie wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim. W Midtown na Manhattanie w połowie 2009 r. różnica pomiędzy czynszami za powierzchnię dostępną bezpośrednio i powierzchnię podnajmowaną wyniosła 130,90 USD za mkw. i była ponad czterokrotnie większa od różnicy na poziomie 28,84 USD mkw. odnotowanej w połowie 2008 r.

„Wielu właścicieli obniżyło ceny za bezpośrednio dostępną powierzchnię, ale znaczne obniżki cen za powierzchnię podnajmowaną spowodowały istotny wzrost różnicy pomiędzy kosztami tych dwóch rodzajów powierzchni” – powiedział Joseph Harbert, dodając, że „w połączeniu z dość niskim poziomem aktywności na rynku najmu powierzchnia podnajmowana będzie nadal wywierać presję zarówno na czynsze wyjściowe jak i na czynsze rzeczywiste”.


SPRZEDAŻ INWESTYCYJNA
Zamknięte transakcje sprzedaży nieruchomości oraz transakcje w toku wyceniane na ponad 10 mln USD wyniosły w połowie 2009 r. łącznie 2,5 mld USD w porównaniu z 13,8 mld USD w analogicznym okresie ubiegłego roku. W pierwszej połowie 2009 r. zawarto transakcje na ok. 1,7 mld USD w porównaniu z 7,2 mld USD w pierwszym półroczu
2008 r.

W drugim kwartale 2009 r. nie zawarto żadnych dużych nowych transakcji, ale na sprzedaż wystawiono dwie duże nieruchomości. Oczekuje się, że w trzecim kwartale zamknięte zostaną transakcje sprzedaży zarówno nieruchomości przy 70 Pine Street za ok. 110 mln USD jak i Worldwide Plaza za ok. 605 mln USD.

„Przewidujemy, że na rynek trafią kolejne nieruchomości, ponieważ coraz więcej właścicieli i kredytodawców będzie weryfikować swoje portfele nieruchomości” – stwierdził Joseph Harbert. „Znacznie zmniejszył się wolumen sprzedaży, ale każda nowa transakcja pomaga ustalić wartości rynkowe, co jest korzystne zarówno dla kupujących jak i sprzedających”.

Ceny ważniejszych nieruchomości, które zostały już sprzedane lub wystawione na sprzedaż w ciągu ostatnich 12 miesięcy, wskazują na spadek o ponad 60% w stosunku do szczytowych cen z 2007 r.

Zdaniem Josepha Harberta pomimo niewielkiej aktywności niektórzy inwestorzy mają zamiar uczestniczyć w rynku sprzedaży nieruchomości obecnie lub w niedalekiej przyszłości.

„Każdego miesiąca obserwujemy wzrost zainteresowania wśród inwestorów, głównie zagranicznych, w tym kapitału prywatnego z Chin, Rosji, Korei, Bliskiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej i innych regionów" – stwierdza Joseph Harbert. „Uzyskanie płynności poprzez zaciąganie kredytów jest istotną przeszkodą w odblokowaniu rynku inwestycyjnego, ale równie istotny jest brak produktów oferowanych przez sprzedających, które spełnią oczekiwania rynku”.

HANDEL DETALICZNY
Wskutek ograniczonej aktywności na rynku najmu w drugim kwartale 2009 r. wystąpiło niewiele istotnych zmian na rynku nieruchomości handlowych na Manhattanie.

„Na rynku nieruchomości handlowych Manhattanu sytuacja nie poprawiła się, ale i nie pogorszyła się" – powiedział Joseph Harbert. „Kondycja najlepszych rynków nie uległa zmianie od końca ostatniego kwartału. Nie odnotowano znacznego wzrostu nowej podaży, a jednocześnie nie widać większego popytu".

W Soho wolumen dostępnej powierzchni obejmujący nie tylko pustostany lecz również obecnie wynajmowane powierzchnie, które będą wkrótce dostępne, nieznacznie wzrósł do 10,5% z poziomu 9,2% odnotowanego pod koniec pierwszego kwartału. Średnie czynsze wyjściowe za powierzchnię na parterze wynosiły 2.559,60 USD za mkw. w połowie 2009 r. i były o 1,6% (czyli 43,20 USD) niższe w porównaniu z pierwszym kwartałem 2009 r.

Na odcinku Piątej Alei od 42. ulicy do 49. ulicy średnioroczny poziom dostępności powierzchni utrzymał się na niezmienionym poziomie 15,3% od końca pierwszego kwartału 2009 r. Na górnym odcinku Piątej Alei od 49. ulicy do 60. ulicy dostępność powierzchni obniżyła się do 3,3% z poziomu 6,5% pod koniec pierwszego kwartału, gdy Swarovski podnajął powierzchnię poprzednio zajmowaną przez Sergio Rossi przy Piątej Alei 694. Jedyną powierzchnią do natychmiastowego wynajęcia jest część powierzchni handlowej przy Piątej Alei pod numerem 666 - w najdroższym ciągu handlowym Manhattanu.

W drugim kwartale 2009 r. wynajęte zostały cztery powierzchnie na podrynku Times Square, który rozciąga się od Ósmej Alei do Broadwayu i od 42. do 49. ulicy. Wskutek tych transakcji (w ramach jednej z nich europejski detalista Inglot wynajął powierzchnię na Broadwayu pod numerem 1592 na swój pierwszy sklep w USA), stopa dostępności na Times Square obniżyła się w połowie roku do 10%, co oznacza spadek z poziomu 12,6% odnotowanego pod koniec pierwszego kwartału.

„Handlowcy aktywnie dążą do ekspansji lub wejścia na rynek Manhattanu, ale negocjacje trwają długo i zawieranych jest niewiele transakcji” – powiedział Joseph Harbert.

Na podrynku Alei Madison odnotowano spadek średnich czynszów wyjściowych dla lokali na parterze oraz wzrost dostępności powierzchni. Czynsze wyjściowe obniżyły się o 21% kwartał do kwartału do poziomu 8.046,00 USD za mkw. w połowie 2009 r. Dostępność powierzchni na odcinku Alei Madison od 57. do 72. ulicy wzrosła o 2,5 punktu procentowego od końca pierwszego kwartału do 15,4% w połowie 2009 r.

„Aleja Madison, która jest podrynkiem luksusowym, odczuła skutki recesji jako pierwszy podrynek handlowy na Manhattanie" – powiedział Joseph Harbert. „Ze względu na obecną stopę dostępności powierzchni i czynsze wyjściowe odzwierciedlające warunki panujące na rynku przewidujemy, że handlowcy zaczną wykorzystywać pojawiające się okazje, których nie było na Alei Madison od kilku lat”.

Cushman & Wakefield

---

Cushman & Wakefield


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Ubezpieczenie wynajmowanego mieszkania

Ubezpieczenie wynajmowanego mieszkania.

Autorem artykułu jest Roman Kowalski



Posiadając mieszkanie do wynajęcia powinniśmy się zastanowić nad jego ubezpieczeniem
od ewentualnych kradzieży lub innych zdarzeń losowych.
Posiadając mieszkanie do wynajęcia powinniśmy się zastanowić nad jego ubezpieczeniem od ewentualnych kradzieży lub innych zdarzeń losowych. Co ważne, w przypadku kradzieży dotyczy to w szczególności najemcę lokalu gdyż, zgodnie z prawem wynajmujący nie ponosi za to odpowiedzialności. Tak samo jest w przypadku uszkodzeń budynku - tyle, że w drugą stronę – za uszkodzony dach, ściany najemca nie ponosi odpowiedzialności. Oczywiście dotyczy to sytuacji, kiedy nie spowodował zaistniałej szkody.
Dlatego też podstawową sprawą jest ubezpieczenie przedmiotu wynajmu w dwóch obszarach.
Właściciel oferujący wynajem mieszkania może wykupić polisę zawierającą wyłącznie ubezpieczenie związane z elementami stałymi nieruchomości tj. ściany, dach. Z kolei najemca może wykupić ubezpieczenie chroniące tylko ruchome części mienia tj. meble, sprzęt AGD, komputer czy telewizor. Pozwala to uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji i częściowo zrekompensować powstałe straty, czasami dla każdej ze stron.
Warto sprawdzić różne oferty firm ubezpieczeniowych, gdyż tworzone są czasami specjalne produkty dla danej działalności np. pod najem mieszkania, domu a nawet samego pokoju. Z reguły takie pakiety mają tą przewagę, że zawierają już w sobie interesujące nas składniki ubezpieczenia a cena jest znacząco niższa niż gdybyśmy chcieli zakupić normalną polisę i próbować dopasowywać jej niektóre elementy. Do ciekawych składników takiej polisy można zaliczyć ubezpieczenie od zalania, stłuczenia szyb czy też OC w życiu prywatnym zabezpieczające nas przed przypadkami losowymi.Oczywiście najważniejsze, nie zapomnijmy zapoznać się z jej szczegółowym warunkami, aby wykupione ubezpieczenie było skuteczne.

---

R.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Warszawiak bez działki na Mazurach, to nie Warszawiak

Warszawiak bez działki na Mazurach, to nie Warszawiak

Autorem artykułu jest Bank Ziemi



Skuszeni szumem drzew i odgłosami kormoranów nad mazurskimi jeziorami, w pogoni za odpoczynkiem od miejskiego zgiełku „warszawiacy” nieodmiennie jak co roku szturmują Mazury.
Skuszeni szumem drzew i odgłosami kormoranów nad mazurskimi jeziorami, w pogoni za odpoczynkiem od miejskiego zgiełku „warszawiacy” nieodmiennie jak co roku szturmują Warmię i Mazury. Ten stały pęd ku naturze, powoduje, że kawałek po kawałku, działka po działce wolnych terenów ubywa. Swój kawałek ziemi na Mazurach – najlepiej nad jeziorem - stał się marzeniem większości przyjezdnych.

Poszukiwana: działka na Mazurach

Ile taka przyjemność kosztuje? Tutaj wyznacznikiem ceny jest odległość działki od linii brzegowej. Ideałem jest oczywiście znalezienie taniej działki z linią brzegową, ale raczej powinniśmy spodziewać się, że znajdziemy tanią działkę w odległości 1-2km od jeziora lub drogą działkę z widokiem na jezioro. Oferty działek z linią brzegową są dostępne w cenie 300 tys. za hektar. Weekendowy poszukiwacz ma małe szanse na znalezienie atrakcyjnej działki, dlatego Bank Ziemi organizuje wyjazdy i wspólne oglądanie działek na Mazurach. Penetrujemy ten rejon w poszukiwaniu atrakcyjnych lokalizacji, działek na których można postawić domek letniskowy lub dom całoroczny. Kupując działkę należy uważać, ponieważ mimo obietnic sprzedających, wiele z oferowanych działek nie posiada możliwości uzyskania warunków zabudowy.

Jak inwestować, to w cuda natury

Kolejnym argumentem przemawiającym za inwestowaniem na Mazurach jest nominacja Krainy Mazurskich Jezior do finału światowego plebiscytu Fundacji 7 Cudów Natury. Posiadamy również ofertę dla osób posiadających kapitał, które chcą zlecić inwestowanie w działki na Mazurach. Bank Ziemi zajmuje się kompleksową obsługą całej inwestycji od wyszukania działki, która umożliwia podniesienie wartości, w krótkim okresie czasu. Krótki w przypadku inwestycji w działki oznacza minimum rok czasu. Nadzorujemy podział na kompleks działek, a następnie zajmujemy się demonstracją i sprzedażą działek klientom. W przypadku Mazur zapraszamy do współpracy inwestorów zainteresowanych inwestycją na poziomie minimum 100’000zł.

Bank Ziemi, Bartek Jankowski 30-07-2009
---

działki Mazury


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nowe biuro - przyjaciel czy wróg?

Nowe biuro - przyjaciel czy wróg?

Autorem artykułu jest Arkadiusz Jarucki



W ciągu ostatnich 20 lat powstało wiele nowoczesnych biurowców dzięki którym praca ma być przyjemniejsza. Żeby radość z nowego biura nie przerodziła się w udrękę warto przy szukaniu powierzchni biurowej skorzystać z wiedzy eksperta w tej dziedzinie.
Przyjemnie jest obserwować jak zmieniają się nasze miasta dzięki powstającym obiektom komercyjnym. Oczywiście architektura jednych jest bardziej udana innych mniej, ale jest to też kwestia gustu co się komu podoba. Z całą pewnością większość z nich wyposażona jest w nowoczesne instalacje i urządzenia mające za zadanie zapewnić bezpieczeństwo użytkowników budynku, a także stworzyć im maksymalnie komfortowe warunki pracy. Nie bez znaczenia powinny być też koszty eksploatacji biurowca. Są biura nieruchomości które wspomagają potencjalnych najemców w wyborze powierzchni, jednak firmy te żyją z zawartych transakcji kupna/sprzedaży czy wynajmu, a więc nie do końca są zainteresowane w zwracaniu uwagi na potencjalne zagrożenia jakie mogą wystąpić w trakcie eksploatacji. Ponieważ w pracy spędzamy dużą część swojego życia, warto zadbać o warunki w jakich będziemy funkcjonować. Tak jak w przypadku samochodów mało kto poza wyglądem może porównać wartość dwóch używanych identycznych modeli samochodów, tak i w przypadku współczesnych biurowców, gdzie technika odgrywa coraz większą rolę, trzeba być ekspertem żeby wyłapać niuanse decydujące o naszym zadowoleniu z nowego miejsca pracy.

Mimo że technika jest na takim poziomie iż można by było wybudować biurowiec spełniający wymagania komfortu niemalże każdego pracownika, są przynajmniej trzy powody dla których warunek ten nie jest spełniony.
Te powody to:
1. względy ekonomiczne
2. zły projekt
3. złe wykonawstwo i nadzór nad budową

Niestety ale bardzo często względy ekonomiczne skłaniają inwestorów do czynienia oszczędności kosztem przyszłego użytkownika. Przykładem takich oszczędności jest minimalizowanie ilości sterowników których zadaniem jest sterowanie pracą urządzeń klimatyzacyjnych tak aby temperatura w pomieszczeniu była optymalna dla użytkowników. Im pomieszczenie jest większe tym większe są różnice zapotrzebowania na ciepło czy chłód w poszczególnych częściach tej powierzchni. Jeżeli w pomieszczeniu jest tylko jeden czujnik temperatury na podstawie którego sterowana jest praca urządzenia grzejąco/chłodzącego to temperaturowy komfort pracy będą miały osoby pracujące w pobliżu czujnika, natomiast cała reszta pracowników będzie podporządkowana tym „uprzywilejowanym”. Zdarza się również stosowanie jednego urządzenia grzejąco/chłodzącego na dwa pomieszczenia i w takim układzie osoby z jednego z nich podporządkowane są upodobaniom cieplnym użytkowników drugiego. Oszczędności jakie miałyby wynikać z takich rozwiązań są iluzoryczne, albo ich koszty pokrywa najemca. Dzieje się tak dlatego, że:
- brak komfortowych warunków obniża wydajność pracownika,
- pracownik myśli o tym jak mu niedobrze zamiast o pracy,
- pracownik czeka aż kolega siedzący przy sterowniku odejdzie od biurka żeby natychmiast zmienić nastawy sterownika,
- przy włączonej klimatyzacji otwierane są okna (też w ramach oszczędności nie wyposażone w czujniki otwarcia), lub załączane dodatkowe piecyki.

Może trudno w to uwierzyć, ale nie każdy projekt jest na miarę XXI wieku. Mając ogromny szacunek dla projektantów, z przykrością muszę stwierdzić że nie każdy ich produkt jest najwyższych lotów. W przypadku projektów wykonanych za granicą lub pod nadzorem zagranicznego biura błędy mogą wynikać z nieznajomości realiów naszego kraju i warunków klimatycznych. Polscy projektanci mogą jeszcze nie mieć tak dużego doświadczenia w nowoczesnych instalacjach, żeby móc je w pełni i prawidłowo zaprojektować. Zły projekt może być przyczyną prawdziwej gehenny w pracy. W jednym z warszawskich biurowców zły projekt instalacji wentylacji i klimatyzacji naraził inwestora na bardzo duże koszty inwestycji, natomiast najemcy oprócz braku właściwego komfortu pracy muszą pokrywać bardzo wysokie koszty eksploatacji.

Prawdą jest również to, że nawet przy znacznych nakładach na inwestycję i dobrym projekcie, sprawę może zupełnie zepsuć nierzetelny wykonawca pozostawiony na budowie bez nadzoru inwestorskiego lub przy złym nadzorze. Są biurowce w których elewacja jest na tyle nieszczelna, że w budynku niemalże hula wiatr. Nawet przy dobrze dobranej instalacji grzewczej, przy silnych mrozach pomieszczenia są niedogrzane, a w lecie mimo chłodzenia temperatura jest wysoka. Oczywiście poza niesprzyjającymi warunkami pracy, koszty eksploatacji również są wysokie.

Potencjalny najemca szukając biura zwraca uwagę przede wszystkim na cenę najmu, lokalizację, architekturę, oraz dane z folderów reklamowych. Jeśli jest kilka obiektów które mu odpowiadają, to czynnikiem decydującym jest cena najmu. Niestety mało kto jest w stanie zorientować się, na ile dane z folderów reklamowych oddają rzeczywistą wartość instalacji z punktu widzenia użytkownika. Trzeba wiedzieć, że są różnego rodzaju klimatyzacje i systemy wentylacyjne, jest mniej i bardziej rozbudowana automatyka za którą odpowiada tzw. BMS (ang. building management systems), są instalacje przewymiarowane, lub nie doszacowane co może mieć wpływ na komfort pracy i koszty eksploatacyjne, są rozwiązania pro-ekologicze i oszczędnościowe, lub ich nie ma. Ważnym elementem jest też jakość zarządzania nieruchomością – nawet bardzo dobrze wykonany budynek może tracić na wartości poprzez złą obsługę.

Istotnym kosztem dla najemców są media. Budynek źle wykonany lub zarządzany może się okazać bardzo drogi w eksploatacji. Również sposób rozliczania mediów na poszczególnych najemców może rodzić wątpliwości czy jedni nie płacą za drugich. Przed podpisaniem umowy najmu należy zapoznać się z fakturami za media, oraz ze sposobem ich rozliczania na poszczególnych najemców.

Współczesne biurowce są naszpikowane techniką, dlatego dla dobra firmy i jej pracowników warto zatrudnić osobę która będzie w stanie sprawdzić i doradzić z punktu widzenia technicznego czy dany obiekt spełni Państwa oczekiwania, oraz powiedzieć na jakie problemy możecie być w przyszłości narażeni.

---

Arkadiusz Jarucki
AREX Technical Consulting
www.arexTC.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Inwestowanie w ziemię

Inwestowanie w ziemię

Autorem artykułu jest Bank Ziemi



Dynamiczny wzrost cen ziemi w ostatnich latach udowodnił, że inwestycja w zakup ziemi jest opłacalnym i bezpiecznym sposobem ulokowania kapitału. Rozmowa z twórcą Banku Ziemi, pierwszej marki w kategorii obrót ziemią w Polsce.

Dynamiczny wzrost cen ziemi w ostatnich latach udowodnił, że inwestycja w zakup ziemi jest opłacalnym i bezpiecznym sposobem ulokowania kapitału.

Rozmowa z twórcą Banku Ziemi, pierwszej marki w kategorii obrót ziemią w Polsce.

1. Od jak dawna istnieje Bank Ziemi i skąd pomysł na jego powstanie?

Na rynku jest kilka powszechnie znanych biur nieruchomości, ale kiedy zapytałem klientów jaka firma zajmuje się obrotem ziemią, nie potrafili wskazać konkretnej firmy, tak powstał pomysł na Bank Ziemi. Zrozumiałem, że na ryku nieruchomości jest luka na powołanie pierwszej marki w kategorii obrót ziemią, w styczniu 2009 roku poinformowaliśmy komunikatem, że ruszył Bank Ziemi.

Pamiętam pierwsze kroki, zastrzeżenie znaku słowno-graficznego w Urzędzie Patentowym, kupno domen gruntowych, stworzenie kilkunastu serwisów do sprzedaży ziemi i powołanie pierwszego oddziału w Olsztynie. W tej chwili Bank Ziemi jako jedyny w Polsce, posiada serwisy we wszystkich kategoriach gruntu. Uruchomiliśmy na zasadach wyłączności terytorialnej oddziały z naszymi partnerami we Wrocławiu, Lublinie i Gdyni, prowadzimy finalizujące rozmowy z przedsiębiorcami zainteresowanymi prowadzeniem oddziałów w Bydgoszczy, Toruniu, Lesznie.

Wiedza niezbędna do obrotu ziemią jest wystarczająco obszerna, aby powołać do życia nową profesję doradca obrotu ziemią, który będzie posiadał wiedzę o zagadnieniach związanych z gruntami, dużo większą niż statystyczny agent biura nieruchomości. Tworzymy zawód doradca obrotu ziemią, w opozycji do zawodu agenta nieruchomości, który bardziej woli zajmować się sprzedażą mieszkań i domów, niż biegać po działkach i brudzić sobie buty.

2. Jakiej wielkości aktywa są niezbędne aby rozpocząć inwestycje w ziemię?
Każda nowa forma inwestowania rodzi pytanie, ile kapitału muszę mieć aby wejść na rynek.
Tak jest chociażby z inwestycjami w sztukę czy wino? W praktyce okazuje się, że oferta firm oferujących w/w inwestycje pozwala skorzystać z ich usług posiadaczom kilku-kilkunastu tysięcy złotych. Nie są to więc kwoty zaporowe. Czy podobnie jest w Banku Ziemi?


Aby stać się właścicielem małej działki rolnej wystarczy 30-50 tys. złotych, ale jeśli mamy plan zakupu przykładowo 3 hektarów na Warmii i Mazurach w sprawdzonej lokalizacji, w miejscu gdzie będzie możliwe uzyskanie warunków zabudowy, wydamy 100 – 150 tys. złotych w zależności od lokalizacji, dostępności mediów, lasu, wody i drogi gminnej czy powiatowej. Określiliśmy minimalną kwotę inwestycji na poziomie 75 tys. złotych.

2. Czy ceny wielu gruntów nie są już za drogie?
Często można usłyszeć opinię, że inwestowanie w ziemię jest coraz mniej opłacalne. Od czasu wejścia Polski do UE ceny gruntów w niektórych regionach kraju wzrosły o 100-200%. U wielu inwestorów rodzi to obawy o powtórkę boom na rynku mieszkaniowym, gdzie cena metra kw. urosła z 3-4 tys. zł za m2 do 7-8 tys. zł w przeciągu 4 lat. Kupno mieszkań z myślą o dalszej odprzedaży stało się ryzykowne.


Faktycznie, większość gruntów jest niesprzedawalnych ze względu na wysoką cenę, oddziały Banku Ziemi przyjmują do sprzedaży większość działek, jednak wiele działek śmiało można nazwać lokatami emerytalnymi, są za drogie i nie należy się spodziewać ich sprzedaży w najbliższych latach. Nie zrealizujemy wysokiego zysku ze sprzedaży działki, kiedy dokonaliśmy zakupu po średniej cenie rynkowej, a większość kupujących tak właśnie postępuje. Tak jak w innych inwestycjach, bez wiedzy i sprawdzonego pomysłu na zysk, nie osiągniemy wiele. Skończyły się czasy, kiedy każda działka sprzedawała się na pniu, a każda oferta ze słowem „budowlana” cieszyła się dużym zainteresowaniem. Ludzie zrozumieli, że nie każda działka daje możliwość zarobienia.

3. Czy Bank Ziemi oferuje pomoc w uzyskaniu finansowania na inwestycję w ziemię?
Znane są problemy z uzyskaniem kredytu bankowego, zwłaszcza na cele inwestycyjne.
Czy w takim razie klient zainteresowany kupnem gruntu może liczyć na wsparcie w zakresie zdobycia kapitału na taką inwestycję. A jeśli tak, z jakimi bankami, firmami Państwo współpracujecie. Co w ramach takiej współpracy klient może otrzymać?

Na obecnym etapie rozwoju firmy uznaliśmy, że optymalnym dla klienta rozwiązaniem będzie pomoc doradcy finansowego jednej z uznanych na rynku firm: Expander, Open Finance czy Notus. Pracownicy wymieniowych firm pomogą w uzyskaniu np. pożyczki hipotecznej. To względnie proste i wygodne rozwiązanie dla klientów zainteresowanych kredytowaniem inwestycji w grunty. W przyszłości z chęcią przetestujemy różne sposoby finansowania inwestycji w Banku Ziemi. Nie wykluczamy stworzenia oferty skrojonej z myślą o naszych klientach. Docelowo stanie się to po otwarciu większej ilość oddziałów Banku Ziemi.

4. Inwestowanie w ziemię staje się coraz popularniejsze.
Na rynku pojawiła się już konkurencja. Czym chcą Państwo zachęcić klientów do skorzystania z oferty jaką ma Bank Ziemi?

To zabrzmi trochę dziwnie, ale nie znam drugiej marki, która świadczy kompleksowe usługi obrotu ziemią. Oczywiście jest wielu prywatnych inwestorów, którzy profesjonalnie kupują i sprzedają grunty. Jednak na dzień dzisiejszy konkurencja nie depcze nam po piętach. Motywuje to nas do podnoszenia jakości usług i przyspieszenia działań związanych z otwieraniem oddziałów w kolejnych miastach.

5. Jak długo trwa średnio inwestycja w ziemię licząc od daty znalezienia gruntu a skończywszy na jego odprzedaży?

Średnio inwestycja trwa około jednego roku - w zależności od miesiąca w jakim zostanie sfinalizowana transakcja. Jeżeli zakup nastąpi w okresie wrzesień - grudzień wyjście z inwestycji trwa dużo szybciej - jak w wielu branżach tak i tu występuje sezonowość sprzedaży.

6. Co dzieje się w przypadku gdy inwestor zechce sprzedać nabyty grunt?
Czy płynność na rynku pozwala dokonać szybkiej transakcji zbycia czy należy się liczyć z dłuższym okresem zamrożenia kapitału.

Jeżeli inwestor chce sprzedać grunt, jest kilka ścieżek wyjścia z inwestycji. Jedną z najprostszych jest podział na mniejsze działki ( co trwa około 2 miesięcy) i sprzedaż mniejszych powierzchni z czym nie ma i nie będzie problemu gdyż przy małych kwotach ostateczny nabywca nie musi posiłkować się kredytem. Z reguły wyjście z inwestycji trwa około roku. Jeżeli natomiast inwestor ma duże oczekiwania co do zwrotu z zainwestowanego kapitału wówczas czas ten wydłuży się o np. stworzenie planu miejscowego czy uzyskanie pozwoleń na budowę.

7. Czy inwestor powinien posiadać wiedzę nt. inwestowania w ziemię, czy wszystkim zajmują się Państwa specjaliści?

Oferta inwestycji w grunty adresowana jest do wszystkich zainteresowanych, niezależnie od poziomu posiadanej wiedzy o inwestowaniu w grunty. Często zdarza się, że inwestor jest zbyt zajęty działalnością zawodową, aby zajmować się samemu wyszukiwaniem atrakcyjnych gruntów, a potem ich odsprzedażą. Przed decyzją o inwestycji organizujemy kilka spotkań z zainteresowanymi, na których szczegółowo przedstawiamy na czym polega inwestowanie w grunty, odpowiadamy na pojawiające się pytania. Podobnie jak w przypadku inwestycji na giełdzie, w grunty można inwestować samemu lub zlecić inwestycje doradcy.

8. Jakiego rodzaju grunty można nabywać za pośrednictwem Państwa firmy?

Bank Ziemi sprzedaje i wyszukuje wszystkie rodzaje działek, tworzymy pierwszą bazę uporządkowaną kategoriami gruntu. W naszej ofercie znajdują się działki rolne, budowlane, rekreacyjne, siedliskowe oraz działki inwestycyjne i przemysłowe. Nasze serwisy do sprzedaży ziemi umożliwiają lepszą prezentację gruntów w Internecie. Dla przykładu: działki rolne prezentujemy na stronach www.ziemiarolna.pl , www.gruntyrolne.pl , www.dzialkirolne.pl Serwisy są wyświetlane na pierwszych stronach wyników Google, dzięki czemu działki ogląda coraz więcej użytkowników Internetu.

9. Na jakie zyski może liczyć inwestor korzystający z Państwa usług?
Pomijając dane historyczne, które są imponujące bo uwzględniają wzrost cen od czasu wejścia Polski do UE. Wielu inwestorów wciąż kuszą wysokie oprocentowanie depozytów bankowych. W takiej sytuacji realnym zyskiem, który powinien ich satysfakcjonować byłoby 8-10% netto rocznie. Czy to realne?


Jeśli mamy inwestowanie w grunty odnosić do lokat bankowych, to w tej działalności jest to wielokrotność oprocentowania lokat bankowych.

10. Czy Bank Ziemi pomaga jedynie w inwestowaniu w ziemię, czy zajmuje się również skupem działek?

Stale szukamy atrakcyjnych gruntów dla inwestorów, otrzymujemy wiele propozycji zakupu gruntów, jednak większość z nich odrzucamy ze względu na zawyżoną cenę. Bank Ziemi na razie pomaga w inwestowaniu w ziemię. Z czasem jednak po umocnieniu sie na rynku chcemy inwestować w grunty i stworzyć własny instytucjonalny Bank Ziemi gdzie inwestor od ręki w ciągu jednego dnia będzie mógł kupić wybraną nieruchomość włącznie z obsługą notarialną. Aby jednak do tego doszło musimy pozyskać większą gotówkę. Banki i kredyty nie wchodzą w grę. Pośrednio liczymy na Bussines Angels - docelowo na pozyskanie kapitału z rynku New Connect.

11. Wiele osób z pewnością zastanawia się, cóż jest atrakcyjnego w posiadaniu kawałka ziemi? Jakie sposoby może Pan wskazać na zwiększenie wartości zakupionego gruntu?

Wielu inwestorów zachęconych dużym wzrostem cen w poprzednich latach, zadowala się jedynie naturalnym wzrostem cen ziemi. To naszym zdaniem mniej korzystne podejście, lepszym rozwiązaniem jest podniesienie wartości ziemi i realizacja większego zysku w krótszym czasie. Bank Ziemi zajmuje się wyszukiwaniem działek, które dają możliwość zarobienia na zwiększeniu wartości na kilka sposobów. Jednym z nich jest uzyskanie warunków zabudowy, to najkrótsza droga od działki rolnej do budowlanej.

12. Gdzie potencjalny inwestor znajdzie Państwa biuro i jak w skrócie wygląda proces inwestycji?

Zainteresowanie inwestowaniem można zgłosić za pomocą formularza „chcę inwestować” na stronie BankZiemi.pl, przy formularzu umieściliśmy prezentację dla osób zainteresowanych inwestowaniem w grunty.

13. Jak wygląda sprawa podatku od zysku ze sprzedaży gruntów? Czy podatek jest rozliczany przez Bank Ziemi, czy inwestor musi to robić na własny rachunek?

Jeśli grunt kupuje osoba fizyczna to osoba fizyczna rozlicza podatek, a jeśli firma to firma.

14. Jakie usługi planują Państwo wprowadzić w najbliższym czasie?

W najbliższym czasie wdrożymy formularze umożliwiające zamówienie online usługi geodety i geologa. Chcemy, aby klient nie kupował kota w worku. Przed wydaniem dużej kwoty naprawdę lepiej uzyskać co najmniej wstępną opinię geologa na temat kupowanego gruntu, zamiast głowić się później, że na kupionym terenie panują trudne i niekorzystne warunki gruntowo-wodne, które wymagają wysokich nakładów na posadowienie budynku na palach. Tak samo usługi geodezyjne są nieodłącznym elementem przy obrocie gruntami, chcemy, aby klient odwiedzający oddział Banku Ziemi mógł na miejscu zamówić podział gruntu, mapę do celów prawnych, zamówić obsługę geodezyjną budowy i zmierzyć wszystko, nawet to czego nie potrafią inni.

Dziękuję za rozmowę...

Na pytania odpowiadał Bartek Jankowski, twórca Banku Ziemi


Rozmawiał Tomasz Bar,
właściciel portalu www.finanseosobiste.pl

---

Zostań inwestorem gruntowym


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czy nieruchomości komercyjne zapewniają komfort pracy?

Czy nieruchomości komercyjne zapewniają komfort pracy?

Autorem artykułu jest Arkadiusz Jarucki



Firmy przenoszą się do nowych biurowców z myślą o prestiżu, ale też o lepszych warunkach pracy pracowników. Prawdą jest że zadowolony pracownik, dobrze czujący się w miejscu pracy, to również wydajny pracownik. Czy cel jest osiągany?

Nowoczesne nieruchomości komercyjne naszpikowane są techniką, ale czy zapewniają komfortowe warunki pracy i dobre samopoczucie? Wynajmując powierzchnię biurową, mimo wysokich kosztów najmu, nie zawsze masz wpływ na otaczające cię środowisko.

Poza szefem, współpracownikami i wygodnym krzesłem, czynnikami wpływającymi na komfort pracy są:
1. temperatura,
2. wilgotność,
3. prędkość przepływu powietrza.

W idealnym biurze każdy pracownik powinien mieć swoje pomieszczenie z możliwością dostosowywania temperatury powietrza do własnych potrzeb. Ze względów ekonomicznych nie widuje się takich biur. Czasami wyższa kadra zarządzająca ma własne pomieszczenia biurowe, jednak w większości wypadków pracownicy umieszczani są po kilka osób w pokojach, bądź w tzw. open space. Wystarczą dwie osoby do wywołania dyskusji czy w pomieszczeniu jest ciepło czy zimno. Im więcej pracowników tym trudniej ustalić stanowisko, a poziom agresji wzrasta. Częstą praktyką jest zmiana ustawień regulatora temperatury w momencie kiedy osoba siedząca w jego pobliżu odejdzie od stanowiska pracy.

Oczywiście nie ma takiego rozwiązania które satysfakcjonowałoby wszystkie strony, dlatego potrzebny jest kompromis. Są osoby które w zimę przychodzą w krótkich rękawkach i oczekują temperatury 26°C, ale trzeba im wytłumaczyć że cierpią na tym inni użytkownicy danego pomieszczenia, po drugie firma ponosi wyższe koszty eksploatacji biura i po trzecie przy takim podejściu traci ekologia czyli dobro nasze wspólne. Na koniec można wspomnieć że osoba taka szkodzi swojemu zdrowiu, narażając organizm na bardzo duże różnice temperatur po wyjściu z budynku na zewnątrz.

W nowoczesnych biurowcach wilgotność powietrza utrzymywana jest na poziomie 40-60% dzięki nawilżaczom współpracującym z centralami wentylacyjnymi. W polskich warunkach powietrze nawiewane na biura powinno być nawilżane w okresie zimowym. Problem w nawilżaniu polega na dużym poborze energii elektrycznej co ma wpływ na koszty eksploatacyjne, ale także na instalację elektryczną budynku. Przy złym projekcie budynku, lub złej obsłudze może się zdarzyć że w zimę muszą pracować zarówno nawilżacze jak i agregaty chłodzące (również bardzo energochłonne). Generuje to dodatkowe koszty energii elektrycznej i znacznie obciąża instalację elektryczną. Żeby zredukować koszty, nawilżacze są wyłączane, albo pracują na małej wydajności, a bezpośrednimi skutkami dla ludzi są wysuszone spojówki i gardło - kto pracuje w biurowcu kategorii A prawdopodobnie wie o czym piszę. Chociażby i z tego powodu nie warto przegrzewać pomieszczeń w których pracujemy.

Istotnym a niedocenianym czynnikiem wpływającym na komfort pracy, jest prędkość przepływu powietrza. Często jest tak, że temperatura powietrza jest bardzo dobra, a mimo to użytkownicy biur skarżą się na zimno. Przy źle dobranych i rozmieszczonych kratkach wentylacyjnych (nawiewnych i wyciągowych) wytwarza się przykry efekt przeciągu. Mimo że polskie normy określają maksymalną prędkość przepływu powietrza, zdarza się że jest ona przekraczana.

Ponieważ dużą część życia spędza się w pracy, dobrze jest przed wyborem miejsca na biuro dokładnie sprawdzić co właściciel nieruchomości może nam zapewnić. Niestety nie wystarczy do tego wiedza ogólna. Technika w nowoczesnych budynkach jest na tak wysokim poziomie, że wiarygodną opinie o nieruchomości może przedstawić ekspert w tej dziedzinie. Warto zainwestować w dobre rozeznanie budynku, bo później zaprocentuje to lepszym zdrowiem i większą wydajnością pracowników.

---

Arkadiusz Jarucki
AREX Technical Consulting
www.arexTC.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

wtorek, 22 marca 2011

Dlaczego ziemia rolna to najlepsza inwestycja?

Dlaczego ziemia rolna to najlepsza inwestycja?

Autorem artykułu jest Bank Ziemi



W natłoku płynących z każdego medium informacji o kryzysie, stratach na giełdach, w funduszach inwestycyjnych czy upadłościach banków, każdy z nas zastanawia się, jak uchronić nasze aktywa, będące często dorobkiem całego życia.

Odpowiedzią na tak postawione pytanie jest często twierdzenie, że tylko złoto stanowi gwarancję zachowania swoich aktywów w trudnych czasach. Można byłoby się zgodzić z tą tezą, gdyby nie znacząca uciążliwość związana z jego przechowywaniem, kosztami jego zabezpieczenia, stratami przy szybkiej sprzedaży w lombardach lub stres związany z jego fizycznym posiadaniem.

Wyobraźmy sobie, że posiadamy skrytkę bankową na jego przechowywanie. I wyobraźmy sobie, czy przy sytuacjach nadzwyczajnych mielibyśmy do niej dostęp i czy cokolwiek byśmy tam znaleźli po odwołaniu tego stanu?

Dlatego, jako najlepszą inwestycję, polecam ziemię rolną kupowaną w różnych kawałkach, w różnych gminach, w pobliżu większych miast i na turystycznych regionach (Góry i Mazury). Jest to sposób na dywersyfikację szczególnie dla osób które wyczerpały już swoje priorytety inwestycyjne.

Dlaczego akurat ziemia rolna ?

Najważniejszym kryterium jest oczywiście zwrot z zaangażowanego kapitału zarówno w krótkim, średnim jak i dłuższym horyzoncie czasowym. W każdym ujęciu zwroty z kapitału są lepsze niż w przypadku innych instrumentów finansowych, nie mówiąc nawet o lokatach bankowych czy obligacjach. Średni roczny zwrot z kapitału to 20-30 procent. Ale zdarzają się lata w których "szaleństwo zakupów" nakręca koniunkturę nawet powyżej 100 procent rocznie.

Zjawisko to zauważyło już spora liczba osób fizycznych, firm, banków funduszy a nawet państw, które bez rozgłosu wykupują tereny innych państw, dając początek erze agrokolonializmu. NA przykład, w 2008 roku Chiny kupiły ponad 2 mln hektarów ( głownie na Filipinach, w Laosie, Indiach), Korea Południowa kupiła ponad 2,5 mln ha (głownie w Mongolii,Sudanie i na Madagaskarze), Arabia Saudyjska kupiła ponad 1,6 mln ha (głownie w Indonezji i Sudanie), Libia kupiła ponad 250 tys ha na Ukrainie To są transakcje o których wiemy. A o ilu jeszcze nie wiemy?

Dlaczego więc ziemia rolna ma taką tendencję do wzrostu cen?

Odpowiedź można sprowadzić do jednej prostej przyczyny - jest to dobro ograniczone i niepowtarzalne, którego nie można ani wyprodukować, ani zmagazynować. Można natomiast w zależności od sytuacji traktować jako tereny rolne, budowlane, kopalniane i do wielu innych celów, w tym również strategicznych.

Polska specyfika, od momentu wejścia do Unii Europejskiej w 2004 roku, wprowadza wiele dodatkowych bonusów w przypadku jej posiadania, a mianowicie:
- dopłaty bezpośrednie do hektara, które z każdym rokiem są coraz większe
- możliwość otrzymania przez rolnika Renty Strukturalnej na którą może przejść – przy określonych warunkach – w wieku 55 lat
- dopłaty przez okres 20 lub 15 lat przy zalesieniu terenu rolnego
- korzystanie z innych Programów Rozwoju Obszarów Wiejskich jak np. Młody Rolnik

Poza tym przy posiadaniu powyżej jednego hektara zawsze można liczyć na ubezpieczenie w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

Jednak to co stanowi o potencjalnie dużym zwrocie z inwestycji to możliwość przekwalifikowania gruntu rolnego w grunt budowlany lub siedliskowy. Dalsze doprowadzenie infrastruktury (media, drogi) do tego terenu oraz jego sprzedaż gwarantuje ponadprzeciętne zyski. Dlatego długofalowe działania na tym polu można śmiało traktować jako budowanie swojego prywatnego filaru emerytalnego.

Źródło: Bank Ziemi, Bartek Jankowski, doradca obrotu ziemią 18-08-2009

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak w Polsce respektuje się prawo własności

Jak w Polsce respektuje się prawo własności

Autorem artykułu jest Piotr Waydel



Polska jest jedynym krajem na swiecie, który nie rozliczył przestepstw i grabieży z okresu powojennego. Do tej pory obowiązujące są dekrety Stalina.

Pod koniec II wojny światowej Stalin zaczął się przygotowywać do okupacji Polski. Na jego zlecenie 20 lipca 1944r. w Moskwie powstał tymczasowy organ władzy wykonawczej - PKWN, który miał za zadanie realizować politykę Stalina w Polsce. W jego skład wchodzili agenci NKWD i GRU, np. Bolesław Bierut. PKWN działał do końca 1944 roku i zdążył w tym czasie, 6 września 1944r., wydać tzw. „Dekret o Reformie Rolnej". Za utrudnianie jego realizacji przewidziano bardzo surowe kary, do kary śmierci włącznie.

Na podstawie Dekretu o Reformie Rolnej, bez żadnego odszkodowania, wypędzono z majątków wszystkich właścicieli wraz z rodzinami. Podobno niektórym oferowano jakieś lokum zastępcze, ale ja znam tylko takie przypadki, w których nie pozwolono zabrać nawet rzeczy osobistych. Mojemu dziadkowi i rodzinie pozwolono zabrać jedynie to, co mieli w danej chwili na sobie i w ręku. Zakazano im również osiedlania się w powiecie, w którym znajdował się majątek. W ten sposób 350 tysięcy osób pozbawiono dachu nad głową i podstaw bytu. W sumie zabrano 17 tysięcy majątków ziemskich, o średniej wielkości 260 ha.

Przyjrzyjmy się teraz aspektowi prawnemu tej historii. Dekret o Reformie Rolnej, który był złodziejskim prawem, ale jednak prawem obowiązującym w PRL, wyraźnie precyzował, na co muszą być przeznaczone ziemie zabrane właścicielom - miały być przekazane rodzinom chłopskim. Jednak z zagrabionych ziem tylko niecałe 25% rozparcelowano między 387 tysięcy rodzin chłopskich (średnio 3 ha na rodzinę). 3,8 miliona hektarów, a więc ponad 75% ziem odebranych na podstawie Dekretu o Reformie Rolnej, nie zostało rozdzielonych między chłopów. Tym samym nie został spełniony podstawowy warunek reformy rolnej. Jak widać, 75% odebranych ziem zostało najzwyczajniej w świecie ukradzione przez państwo, bez żadnych podstaw w ówcześnie obowiązującym prawie polskim.

Drugim aspektem w tej sprawie jest to, że przeprowadzenie reformy rolnej było bezzasadne z ekonomicznego punktu widzenia. Z punktu widzenia produkcji i kosztów nie trzeba nikomu tłumaczyć całkowitego braku opłacalności rozdrobnienia dużych gospodarstw na 3 hektarowe. Natomiast spory procent z nierozdzielonych terenów ulegał stopniowej, lecz nieuniknionej degradacji i dewastacji.

Wobec tego, że przyjęte rozwiązania nie respektowały ówczesnego prawa i rozmijały się całkowicie z rachunkiem ekonomicznym, można by się zastanowić, co przesądziło o ich realizacji? Czyż prawdziwym powodem przeprowadzenia „reformy" nie była chęć zniszczenia ziemiaństwa polskiego - jako największego wroga w podporządkowaniu Polski Stalinowi, oraz potrzeba podważenia podstawy porządku prawnego i społecznego - prawa własności?

W Polsce przed wojną istniało około 5 tysięcy pałaców i ponad 16 tysięcy dworów. Wiele z nich to perełki myśli budowlanej i architektonicznej, a wszystkie stanowiły bezcenny wkład Polski w kulturę i tradycję. Reforma rolna zabrała im właścicieli, co doprowadziło do niespotykanej w historii świata od czasów Wandali dewastacji.

W chwili obecnej tylko 160 dworów i 80 pałaców zachowało w mniejszym lub większym stopniu prawo do takiej nazwy. Jednak w żadnym z nich nie przywrócono stanu sprzed wojny. Przeważnie brakuje infrastruktury i w różnym stopniu parku.
Oznacza to, że z tych obiektów pałacowo-parkowych i dworskich, które przetrwały wojnę, czasy PRL przeżyło tylko kilka procent, a ostatnich kilkanaście lat tylko niewiele ponad 1%!

Polska jest jedynym krajem, z postkomunistycznego obozu (nie licząc Rosji, Białorusi i Ukrainy), który nie podważył stalinowskich dekretów i nie zwrócił zagrabionego mienia. W pozostałych krajach naszego regionu już dawno zostało to załatwione.

W Czechosłowacji problem uregulowano, gdy było jedno państwo 2 października 1990 r. Zastosowano metodę zwrotu zagrabionego mienia, a odszkodowanie wypłacano tylko tam, gdzie nie byłoby to możliwe.

W Niemczech ustawę przyjął jeszcze parlament NRD w czerwcu 1990 r. Zwrócono nawet własność skonfiskowaną w latach 30 po dojściu Hitlera do władzy, z uwzględnieniem amortyzacji majątku i odszkodowania do określonej w przepisach wysokości.

A w Polsce, co jeszcze bardziej zastanawiające, zdecydowana większość obiektów zabytkowych, które przeżyły czasy PRL, popadła w totalną ruinę w ostatnich latach.
Tylko 60 pałaców i dworów wróciło do przedwojennych właścicieli. Wcale nie oznacza to jednak, że sprawiedliwości dziejowej stało się zadość. Zostały sprzedane, a nie zwrócone. Dużo więcej zostało sprzedanych nowym właścicielom, bez respektowania prawa pierwokupu potomków przedwojennych właścicieli.

Polska jest również jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie podpisał „Konwencji o ochronie dziedzictwa architektonicznego Europy". Nic dziwnego, skoro w ostatnich latach tak wiele zabytków architektonicznych uległo unicestwieniu po stracie nawet tak złych zarządzających, jakimi były władze komunistyczne. Odszedł zły gospodarz, ale na jego miejsce nie ma żadnego. Ale władzom wydaje się, że oddanie ojcowizny prawowitym właścicielom jest zdecydowanie gorszym faktem medialnym, niż likwidacja zabytków architektury i kultury.

Przedstawiciele rządu podają, że nie ma możliwości zwrócenia roszczeń w naturze. Tam, gdzie ziemia została rozparcelowana, jest to rzeczywiście niemożliwe. Ale w bardzo wielu przypadkach jest to nieprawda. Znaczne tereny należą do Państwa i są cały czas rozprzedawane lub wydzierżawiane. Poza tym, ponad 2,5miliona hektarów ziemi wciąż znajduje się w rękach agencji państwowych, a ilość tej ziemi jest wystarczająca, by zaspokoić większość roszczeń. Podjęcie takiej decyzji to zysk dla praworządności i dla gospodarki , jako że większość tych ziem leży w tej chwili odłogiem, a ziemianie zawsze byli dobrymi gospodarzami.

Na podstawie podobnych dekretów zostało ograbione ponad 10% społeczeństwa. Dotyczy to przecież również właścicieli fabryk, kamienic, aptek, lasów, obligacji. Rząd stalinowski zabierał nawet małe warsztaty rzemieślnicze, przymusowo wcielając je do spółdzielni.

Część z byłych właścicieli została wymordowana, część wymarła po spędzeniu wielu lat w więzieniach, wiele z nich wyemigrowało. Zdaje się, że pozostawiając sprawę reprywatyzacji nie załatwioną, kolejne władz państwowe liczą na to, że w miarę upływu czasu szeregi byłych właścicieli... znacznie się przerzedzą.

A przecież na początku przemian ustrojowych w rękach państwa znajdowało się wielokrotnie więcej, niż potrzeba było na pokrycie roszczeń. Większość z tego majątku uległa zniszczeniu, część sprzedano za bezcen zamiast zwrócić właścicielom, by dzięki właściwemu zarządzaniu mogła przynosić korzyść całemu społeczeństwu.

Po przystąpieniu do Unii Europejskiej, gdy ceny ziemi i nieruchomości poszybowały w górę, reprywatyzacja okaże się dla Polski znacznie droższa. Zwłaszcza, że przypadki reprywatyzacyjne trafiają masowo do Strasburga, a Polska przegrywa je wszystkie po kolei, płacąc dodatkowo - z kieszeni nas wszystkich- niebotyczne koszty sądowe.

Reprywatyzację trzeba przeprowadzić! Im wcześniej tym lepiej!

Oprócz tego może powstać wiele dodatkowych spraw, związanych z pozwami zbiorowymi.


Piotr Waydel, Maciej Rydel
Polskie Towarzystwo Ziemiańskie
Zarząd Główny

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Doradca obrotu ziemią zastąpi agenta

Doradca obrotu ziemią zastąpi agenta

Autorem artykułu jest Bank Ziemi



Bank Ziemi wprowadza nowy zawód doradca obrotu ziemią, który zastąpi agenta. Nowa profesja powstaje ponieważ Klienci potrzebują usługi kompleksowego obrotu ziemią , której nie mogą zaoferować zajęci bieganiem po mieszkaniach agenci nieruchomości.

Zawód doradca obrotu ziemią powstaje, ponieważ zauważyliśmy, że agenci działający na rynku zajmują się wszystkim. Agenci nieruchomości są zbyt zajęci sprzedażą mieszkań, apartamentów, domów, lokali, które są zlokalizowane w mieście i nie mogą skoncentrować się wyłącznie na sprzedaży działek. Wielu z nich, jak ognia unika biegania po polach. Zazwyczaj pracujący w biurach nieruchomości agenci, posiadają skromną wiedzę na temat zagadnień związanych z obrotem ziemią.

Jak stracić kupując działkę, historie z życia wzięte

Dotychczas kupno działki często przypominało zakup kota w worku. Historie o zagrożeniach czekających podczas zakupu ziemi można mnożyć. Słyszałem ostatnio o kliencie, który kupił działkę budowlaną nad jeziorem Wulpińskim, niedaleko Olsztyna. Jego zamiarem było postawić na działce swój wymarzony dom. Działka z linią brzegową bardzo atrakcyjnie zlokalizowana, cena 120’000zł, słowem okazja. Po zakupie podczas starań o rozpoczęcie budowy zlecił badania geologiczne, niestety było już za późno. Okazało się, że na działce nie da się postawić domu, ze względu na pokłady kredy na głębokości 5 metrów.

Gdyby osoba ta miała kontakt z doradcą obrotu ziemią, ten podpowiedziałby, że warto przeprowadzić badania geologiczne przed zakupem działki budowlanej, aby nie stracić pieniędzy. O zgrozo działki z wadami, są często dalej sprzedawane kolejnym „naiwnym”.

Inny kupujący stracił, ponieważ nie sprawdził czy kupowany teren jest objęty ochroną archeologiczną. Kupił za 100’000zł 1,5 hektara gruntu rolnego blisko wioski Kitnowo w gminie Grunwald z zamiarem budowy siedliska, a gdy chciał przystąpić do budowy domu z mapy w urzędzie gminy dowiedział się, że na jego działce jest usytuowane stanowisko archeologiczne. To powoduje, że prace archeologiczne mogą trwać latami, a koszty badań pokrywa właściciel gruntu. Działka taka zachowuje walor „antarktyczny”, oznacza to głębokie mrożenie kapitału.

Nowy zawód doradca obrotu ziemią

Bank Ziemi tworząc zawód doradca obrotu ziemią, odpowiada na realną potrzebę kompleksowej usługi obrotu ziemią. W przeciwieństwie do agenta, doradca obrotu ziemią zajmuje się wyłącznie gruntami, obsługuje sprzedających i kupujących działki na danym terenie i wyszukuje działki o najlepszym stosunku jakości do ceny.

Doradca obrotu ziemią kompletuje dokumenty niezbędne do sprzedaży działki, dysponuje kilkunastoma serwisami do sprzedaży ziemi. Dzięki specjalizacji kupujący może skorzystać z pomocy doradcy w sprawdzeniu czy kupowana działka nie posiada wad, czyli na przykład sprawdzić czy przez działkę nie przebiega nitka gazowa, która uniemożliwi zgodną z planami inwestora zabudowę działki.

Podobnie jak doradcy finansowi pomagają podejmować decyzje finansowe, wybierać najkorzystniejsze kredyty hipoteczne i inwestować. Doradcy obrotu ziemią pomagają kupować, sprzedawać i inwestować w ziemię. Kupujący grunty potrzebują pomocy w szerokim zakresie, chcą dowiedzieć się jakie działki można zabudować, jakie grunty nadają się pod zalesianie, na jakie dopłaty UE mogą liczyć inwestując grunty rolne lub jak dokonać optymalnego podziału działki, aby sprzedać ją z zyskiem.

Poszukujący działki budowlanej zazwyczaj gubią się w gąszczu przepisów i procedur związanych z budową domu. Przy czym pojęcie działki budowlanej nie ogranicza się tylko do działek objętych Planem Miejscowym danej Gminy. Na działce rolnej również można się budować, uzyskawszy najpierw warunki zabudowy pod dom jednorodzinny lub pod siedlisko. Otrzymanie warunków zabudowy na siedlisko uzależnione jest od średniej powierzchni gospodarstwa w danej gminie. Różnica w cenie pomiędzy działką budowlaną, a rolną to przeważnie 10-15 -krotność, po co więc przepłacać?

Zauważyliśmy, że kupujący działki oczekują kompleksowej pomocy w realizacji inwestycji, począwszy od zaoferowania działki, poprzez pomoc w uzyskaniu kredytu, przygotowanie i obsługę zawarcia aktu notarialnego kupna-sprzedaży działki, a następnie wybór i kupno projektu domu, sporządzenie dokumentacji geodezyjnej do celów projektowych, adaptację projektu gotowego, wytyczenie geodezyjne budynku i wszelkich przyłączy uzbrojenia technicznego, aż do pomiaru powykonawczego i sporządzenia dokumentacji formalnoprawnej służącej do ujawnienia budynku w księdze wieczystej. Powyższe formalności to swoista ścieżka zdrowia dla inwestora, dlatego korzystanie z usług doradcy to nie tylko fachowość, ale przede wszystkim bardzo wymierne oszczędności finansowe i czasowe.

Po pierwszych reakcjach na start Banku Ziemi widzimy, że rynek nieruchomości jest otwarty na utworzenie nowego zawodu doradcy obrotu ziemią. Jest bardzo dużo zagadnień, które są kardynalne dla zachowania bezpieczeństwa transakcji zakupu i sprzedaży ziemi. Dlatego postanowiliśmy skupić się jedynie na gruntach. Już dzisiaj możemy zapewnić lepszą usługę niż agenci nieruchomości, a w kolejnych miesiącach będziemy intensywnie pracować, nad pogłębieniem przewagi doradcy obrotu ziemią nad agentem.

---

Bank Ziemi


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zakup nieruchomości za nieswoje pieniądze

Zakup nieruchomości za nieswoje pieniądze

Autorem artykułu jest Adam Lis



Kupując nieruchomości często zdani jesteśmy na pomoc najbliższej rodziny i to oni mają duży wkład w mieszkanie. Jednak należy wiedzieć o tym, że każda większa operacja finansowa musi zostać zgłoszona w urzędzie skarbowym, nawet jeśli nie ma konieczności opodatkowania

Kupując nieruchomości często zdani jesteśmy na pomoc najbliższej rodziny i to oni mają duży wkład w mieszkanie. Jednak należy wiedzieć o tym, że każda większa operacja finansowa musi zostać zgłoszona w urzędzie skarbowym, nawet jeśli nie ma konieczności opodatkowania.

Otrzymując kwotę wyższą niż 9637 zł od osób spokrewnionych: małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę, fakt otrzymania nalęży zgłośić naczelnikowi odpowiedniego nam urzędu skarbowego jako darowiznę. Złożenie zawiadomienia na druku SD-Z2, powoduje, że obdarowywany zwolniony jest z podatku od darowizny, o ile zawiadomienie zostanie złożone w terminie do 6 miesięcy od dnia spełnienia świadczenia, czyli otrzymania darowizny.

Przy składaniu zawiadomienia o przekazaniu darowizny wymagana jest obecność obu stron: obdarowującego i obdarowanego, prawdopodobnie stąd też długi czas (6 miesięcy) czas zgłoszenia darowizny.

Zawiadomienia takiego nie trzeba również składać w przypadku dartowizny przekazanej na podstawie umowy darowizny sporządzonej przez notariusza. Notariusz winien w ramach sporządzenia notarialnej umowy darowizny przekazać informację do odpowiedniego dla obdarowanego urzędu skarbowego. Notariusz nie ma takiego obowiązku jeśli wartość darowizny nie przekroczy kwoty 9637 zł.

Dalsza rodzina także może przekazać darowiznę, od któraj nie będzie wymogu zapłaty podatku, warunkiem jednak jest to, aby nie przyekroczyć progu kwot wolnych od podatku. Okres obliczania limitów kwot wolnych od podatku to okres 5 lat.

Przekazana właściwie darowizna może zostać przeznaczona na dowolny cel: zakup nieruchomości, domu, mieszkania, zakup samochodu czy nawet zasilenie rachunku bankowego lub lokaty.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czy nieruchomości komercyjne to bubel w (czasami) ładnym opakowaniu?

Czy nieruchomości komercyjne to bubel w (czasami) ładnym opakowaniu?

Autorem artykułu jest Arkadiusz Jarucki



Często z podziwem i zazdrością patrzymy na nowoczesne biurowce marząc o pracy w jednym z nich. Warto jednak pamiętać że nie wszystko jest złotem co się świeci.

W ciągu ostatnich 20 lat powstało wiele nieruchomości komercyjnych mających uatrakcyjnić architekturę naszych miast, ale przede wszystkim zapewnić komfortowe warunki pracy przy wysokim poziomie bezpieczeństwa. Powinny temu towarzyszyć niskie koszty eksploatacji i dbałość o ekologię. To są nasze (a przynajmniej moje) wyobrażenia na ten temat. Należy jednak zadać pytanie czy inwestorom/developerom o to samo chodzi?

Mimo ogromnych kosztów budowy nowoczesnego budynku zasada tanio wyprodukuj drogo sprzedaj jest jak najbardziej aktualna. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na lokalizację i architekturę. Jeśli lokalizacja będzie dobra a elewacja budynku ciekawa (najczęściej szkło i aluminium) to nie ma obaw że budynek zostanie dobrze sprzedany czy wynajęty.

Jakie są zalety szklanych elewacji? Wielu osobom podobają się szklane domy. Bezspornie pomieszczenie wewnątrz takiego budynku jest lepiej doświetlone i sprawia przyjemne wrażenie (chyba że osoba cierpiąca na lęk wysokości musi pracować w biurze na 20 piętrze). Trudno więcej doszukać się zalet, natomiast wad można trochę wyliczyć.
Zapewnienia producentów że zastosowano specjalne oszklenie, gazy termoizolacyjne, itd. mogą być prawdziwe, natomiast nic nie zmienia faktu, że nawet najlepsze okna mają przenikalność cieplną kilka razy większą od dobrze zaizolowanej termicznie ściany. W lecie szklana elewacja jest jednym wielkim grzejnikiem. Przy słońcu operującym prosto w okna temperatura jest na tyle wysoka że gdyby nie problemy z grawitacją na szybach można by było smażyć jajecznicę. Schłodzenie takich zysków ciepła jest niezmiernie kosztowne, a często również niezbyt przyjemne dla użytkowników - z jednej strony jest gorąc od okna, z drugiej nawiewane zimne powietrze które wrażliwym osobom przysparza fizycznych cierpień. W zimę sytuacja jest odwrotna, czyli są duże straty ciepła których pokrycie jest również kosztowne.
Przed słońcem można się bronić żaluzjami i to najlepiej zewnętrznymi. Jednak w takim układzie tracimy efekt szklanego domu i przestrzeń biurowa nie jest już tak atrakcyjna.
Jak trudno jest zrobić szczelną szklaną elewację przekonał się już niejeden wykonawca. Przenikanie powietrza zewnętrznego do środka to straty energetyczne, natomiast woda może narobić szkód materialnych.
Szklana elewacja wymaga mycia żeby bród nie psuł efektu. Są to kolejne, niemałe koszty eksploatacyjne.

Wysokie koszty elewacji i wystroju wnętrza należy „odbić" sobie przy wykonywaniu instalacji i aranżacji powierzchni wewnętrznych. Najłatwiej zaoszczędzić na instalacji wentylacji i klimatyzacji oraz automatyce im towarzyszącej.
Na przestrzeni biurowej umieszcza się urządzenia klimatyzacyjne mogące obsłużyć kilka pokoi, łączy się je w grupy które są obsługiwane prze jeden sterownik temperatury i powierzchnia jest gotowa do sprzedaży.

Kupujący czy wynajmujący wie że budynek ma klimatyzację i na ogół ten fakt na tyle go raduje, że nie analizuje ile trzeba jeszcze zainwestować żeby z komfortu pracy cieszyli się wszyscy użytkownicy. Refleksja na ogół przychodzi zbyt późno, czyli już po podpisaniu umowy sprzedaży/najmu i zaczynaj się kombinacje, co zrobić żeby biuro funkcjonowało bez wysokich nakładów inwestycyjnych.

Ponieważ „spryciarzy" od trudnych tematów nie brakuje, jednemu najemcy zabiorą chłodu, drugiemu dołożą trochę powietrza i jakoś to się powinno kręcić. Niestety ale często się nie kręci. Prezes firmy na ogół ma w pokoju regulator temperatury. Co jednak ma zrobić osoba której pokój jest obsługiwany przez to samo urządzenie co pokój prezesa, a w przeciwieństwie do prezesa jest zimnolubna? Dobrze jeżeli prezes często ma zebrania albo dużo podróżuje. Gorzej z mocno „stacjonarnym" prezesem bo wtedy pozostaje rozbieranie się do negliżu, a to w biurze może być różnie odbierane. Przypadek zimnolubnego prezesa jest łatwiejszy, bo sąsiad może się zaopatrzyć w kilka sweterków i będzie po sprawie.

W każdym biurowcu można zauważyć estetyczne kratki wentylacyjne. Okazuje się że na nich tez można zaoszczędzić. W którym budynku zaoszczędzono można wywnioskować widząc na zasiedlonych już powierzchniach pozaklejane kratki efektownie powiewającymi kartkami papieru lub taśmami klejącymi.

Technika jest na takim poziomie że w tzw. BMS (ang. building management systems) można zbierać bardzo dużą liczbę informacji ułatwiających ekonomiczną eksploatację budynku. Operator BMS-a powinien mieć możliwość podglądu, rejestracji i wpływu na wszystkie parametry powietrza i czynniki chłodząco/grzejne dla każdego pomieszczenia i instalacji ogólnobudynkowych. Niestety wiążą się z tym koszty instalacji iluś czujników i sterowników, a bez tego też można powiedzieć że budynek ma BMS i jest klasy „A". Że jego możliwości są ograniczone do minimum to już mało kto wie.

Niestety częstym przypadkiem są przewymiarowane urządzenia grzejne (kotły gazowe) i chłodnicze. W eksploatacji ma to takie znaczenie jak w jeździe samochodem stałe przyśpieszanie i hamowanie. Zużywana jest niepotrzebnie bardzo duża ilość kosztownej energii. Na szczęście koszty te są pokrywane przez najemców, więc nie jest to problem właściciela.

Stacja uzdatniania wody w budynku też dobrze brzmi, tylko co się za tym kryje dla najemcy? W niektórych wypadkach poza wysokimi kosztami zużycia wody na klimatyzację nie ma to żadnego znaczenia dla wody do celów użytkowych. Nie jeden by się zdziwił za jakie zużycie wody przypadające na jednego najemcę musi ponosić miesięczne opłaty.

Szalenie istotnym elementem jest bezpieczeństwo energetyczne budynku. Już niemal standardem jest dwustronne zasilanie w energię elektryczną, a jeżeli do tego dołożony jest generator prądotwórczy to wydaje się że już nic nie może zakłócić funkcjonowania biura. Jakież zdziwienie następuje gdy wokół nas robi się prawie ciemno (zakładam, że oświetlenie awaryjne działa), a z monitora znika to nad czym spędziliśmy pół dnia pracy. Mało kto wie że często dwustronne zasilanie jak i agregat prądotwórczy ma za zadanie w przypadku awarii zasilać jedynie urządzenia związane z bezpieczeństwem budynku, czyli np. pompy ppoż., systemy alarmowe, windy. Nie zabezpieczą naszych stacjonarnych komputerów przed utratą danych, chyba że jesteśmy podłączeni do UPS-a, albo mamy laptopa.

Te i szereg innych argumentów powinny skłonić projektantów, inwestorów i najemców do refleksji co naprawdę jest istotne dla dobrego funkcjonowania biura, co należy zmienić w podejściu do nieruchomości komercyjnych żeby były komfortowe, bezpieczne, a jednocześnie ekonomiczne w eksploatacji i przyjazne dla środowiska.

---

Arkadiusz Jarucki
AREX Technical Consulting
www.arexTC.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl